W połowie listopada zakończył się serial pod tytułem „Runda jesienna sezonu 2017/2018”. Gdyby nie lekka zadyszka pod koniec roku, Gwarek Tarnowskie Góry mógł sprawić jeszcze większą sensację, niż sprawił przez całą piłkarską jesień. Beniaminek III ligi nie zrobił sobie nic z obecności dużo bardziej doświadczonych drużyn i szturmem zdobył uznanie wśród swoich ligowych przeciwników. Pierwsza część sezonu przeszła do historii. Na co kibice Gwarka mogą liczyć w przyszłym roku?

 

Mało kto z nas zakładał, że Gwarek Tarnowskie Góry w swoim pierwszy sezonie na szczeblu III ligi będzie ligową wiosnę atakował z miejsca tuż za podium. Nie znaczy to jednak, iż nowy poziom rozgrywkowy nie należy do trudnych. Wręcz przeciwnie. Konsekwencja w dążeniu do celu sprawiła, iż tarnogórzanie zdobyli jesienią więcej punktów niż przypuszczali. Trzecia grupa III ligi jest jednak na tyle wyrównana, że tutaj każdy może wygrać z każdym. Jak to jest możliwe, iż na tle tylu doświadczonych i ogranych zespołów Gwarek mógł rywalizować z przeciwnikami jak równy z równym? O to zapytamy człowieka, który jest jednym z autorów tego świetnego wyniku tarnogórzan. Panie i Panowie, przez Wami trener Gwarka – Krzysztof Górecko.

 

Rozmawia: Mateusz Skutnik

 

Trenerze, trzy tygodnie temu zakończyliśmy ligową jesień. Dla Pana nie jest to pierwsza styczność z realiami III ligi. Dla prowadzonego przez Pana Gwarka jednak już tak. Jak Pana zdaniem Gwarek Tarnowskie Góry zaprezentował się w swoich pierwszych miesiącach w III lidze? Jak przebiegała jesień w wykonaniu Gwarka?

Krzysztof Górecko: Trzeba powiedzieć, że ta jesień była udana. Wszyscy są zadowoleni, od Prezesa, poprzez Zarząd Klubu, sponsorów, kibiców, piłkarzy i sztab trenerski. Osiągnęliśmy dobry wynik, ponieważ uzbieraliśmy 31 punktów, co jest doskonałym rezultatem. Nasz dorobek punktowy wcale nie zamyka nam możliwości do tego, aby na wiosnę powalczyć o awans. Liczymy się z tym, że na chwilę obecną są w Gwarku większe priorytety, a do nich przede wszystkim należy doliczyć bazę sportową, ale jeśli będzie okazja awansu, to z pewnością z niej skorzystamy. Będziemy walczyć, jednak musimy pamiętać, że runda rewanżowa będzie trudniejsza niż pierwsza część sezonu. Jesteśmy beniaminkiem, więc w rundzie jesiennej rywale nie mieli większej możliwości nas rozgryźć. Na wiosnę każdy będzie się już z Gwarkiem liczył. Wracając jednak do pytania rundę należy uznać jako udaną i wszyscy jesteśmy z niej zadowoleni.

 

W przerwie letniej Gwarek zasiliło sporo nowych zawodników, głównie młodzieżowców. Prym w drużynie, która nadspodziewanie dobrze spisała się w rundzie jesiennej wiedli jednak pewnie głównie ci doświadczeni zawodnicy, od których młodzież dopiero się uczy. Kogo Pana zdaniem należy wyróżnić najbardziej za ten miniony okres?

Krzysztof Górecko: Wyróżnić trzeba całą szatnię. Udało się zebrać grupę 21 zawodników, którzy stworzyli „team” z prawdziwego zdarzenia. Jeden drugiemu pomaga, nie tylko na boisku, można nawet powiedzieć, że chłopcy zżyli się ze sobą na tyle, że jeden za drugiego „wskoczyłby w ogień”. Mamy w tej chwili świetny zespół. Jak to zawsze bywa jedni zawodnicy mieli lepszą rundę, inni mają jeszcze coś do udowodnienia. Na pewno trzeba wyróżnić Andrzeja Wiśniewskiego, który grał po prostu świetnie. Uratował nam sporo punktów. Pochwalić trzeba także Adama Dzido, który stał się już bardzo mocnym punktem tego zespołu. Środkowy obrońca, który w dodatku cały czas rokuje na przyszłość. Adam ciągle się jeszcze rozwija, przy czym już jego gra jest na bardzo dobrym poziomie. Na indywidualne wyróżnienia zasługują także nasi najbardziej doświadczeni zawodnicy, czyli Sławek Pach, Dawid Jarka oraz Grzesiu Fonfara, którzy w każdym meczu ciągnęli ten zespół do przodu. Od nich zawsze bardzo dużo zależy. Dyspozycja w środku pola Pacha oraz Fonfary niejednokrotnie decydowała o wygranym meczu Gwarka. Trzeba im do oddać, iż mimo wieku w dalszym ciągu są niesamowicie zaangażowani w to, co robią. Mimo nieco starszego wieku bardzo dużo biegają po boisku, co czyni ich bardzo dobrymi zawodnikami. Ich umiejętności są dla zespołu bardzo potrzebne.

 

Wystarczy spojrzeć na statystyki. Ze wszelkich 28 bramek zdobytych przez Gwarka, tak zwana „Wielka Trójka” zdobyła aż 17. Jeśli doliczymy do tego 8 asyst, które stanowią połowę zdobyczy tarnogórzan w obecnych rozgrywkach to widzimy, jak ważna jest obecność tej trójki najbardziej doświadczonych graczy w zespole.

Krzysztof Górecko: Kibice widzą tylko to, co dzieje się na boisku. Sponsorzy, Zarząd w większości również. Niewidoczne dla wielu osób jest to, co się dzieje w szatni przed każdym treningiem, meczem czy innych zajęciach. To są ludzie, którzy wnoszą bardo dużo pozytywu do szatni. Każdy z nich daje dobre rady młodszym kolegom z drużyny. Każdy z nich jest dla tych młodych chłopaków przykładem do naśladowania. Jeśliby tak dla przykładu wejść do szatni na pół godziny przed treningiem to widzimy już rozgrzewającego się Sławka Pacha czy Dawida Jarkę. To są ludzie na których ci młodzi ludzie patrzą z podziwem. Na boisku doskonale widać jaki wpływ ta trójka zawodników ma na to, jak Gwarek gra w piłkę. Owszem są jeszcze jak wcześniej mówiłem Andrzej Wiśniewski, Adam Dzido czy choćby jeszcze Mateusz Śliwa, jednak ta trójka jest decydująca.

 

Siedemnaście meczów ligowych i czwarte miejsce w tabeli. Trzy mecze pucharowe i awans do finału Pucharu Polski na szczeblu Podokręgu Bytom. Do tego sama ta otoczka przed pierwszym, historycznym startem w III lidze. Ponad cztery miesiące piłkarskich emocji z pewnością zostawiło u Pana sporo pozytywnych oraz negatywnych wspomnień. Co dla Pana było najlepszym oraz najmniej miłym wspomnieniem z ligowej jesieni? 

Krzysztof Górecko: Pozytywem na pewno było to, iż w pewnej chwili mieliśmy serię dziesięciu meczów bez porażki. Mieć taką serię w III lidze, nie przegrywając meczu to jest wyczyn. Mało kto osiągnął w tym roku taki wynik jak my. Był to efekt tego, że zespół w pewnym momencie „załapał”. Po pierwszych trzech kolejkach ligowych, które szły nam dosyć opornie, później zespół zaczął już regularnie punktować. Ta seria dała nam w pewnym momencie awans aż o czternaście miejsc w tabeli! Innym wpływem na tą udaną rundę był fakt, iż drużyna na całe szczęście pozbawiona była różnego rodzaju kontuzji. Owszem, były jakieś różnego rodzaju mikrourazy, to się zdarza, ale na szczęście poważniejsze urazy mechaniczne nas omijały. Nie było też kontuzji mięśniowych, więc z tego również możemy być zadowoleni. Minusem była z pewnością lekka zadyszka w ostatnich czterech meczach rundy jesiennej, w których zdobyliśmy tylko trzy punkty. Jakbyśmy chociaż zapunktowali w meczach ze Polkowicami czy Stalą Brzeg, gdzie rywale o swoich zwycięstwach zadecydowali bramkami w doliczonych czasach gry, to nasza pozycja w tabeli byłaby jeszcze lepsza. Wzięło to się pewnie też z tego, iż z mikrocyklu, który poprzedzał mecz z Polkowicami trenowaliśmy już tylko na małych boiskach. Nie było przestrzeni, nie było możliwości trenowania różnych fragmentów taktycznych. To również przełożyło się na naszą formę. Jest problemem to, że nie mieliśmy boiska przez te ostatnie cztery tygodnie, kiedy dni były już coraz krótsze. Wszyscy gorąco liczymy na to, iż wkrótce się to zmieni.

 

Od niemalże początku rozgrywek podążając za tropem mediów, Gwarek traktowany jest jako pozytywna niespodzianka tegorocznych rozgrywek. Czy podziela Pan tą opinię?

Krzysztof Górecko: Nie ma co ukrywać, iż dla innych zespołów zaskoczeniem był Gwarek. Mnie osobiście bardzo zaskoczyła Skra Częstochowa. Co prawda jest to dla nich już siódmy rok w III lidze, to jednak patrząc na zmiany personalne, które przed sezonem miały tam miejsce nie spodziewałem się aż tak dobrych rezultatów. Fenomenem jest to, iż stracili oni ledwie sześć bramek w siedemnastu meczach. Każdy się obawia wyjazdu do Częstochowy na mecz, który rozgrywany jest na sztucznej nawierzchni. Pamiętajmy jednak, iż najgorzej mają właśnie oni. Taką nawierzchnię co tydzień trzeba wymieniać.

 

Sezon ligowy składa się z dwóch części. Jak przewiduje Pan wiosnę w wykonaniu Pańskiego zespołu?

Krzysztof Górecko: Drużyna na tym etapie rozgrywek zawsze chce na wiosnę zrobić lepszy wynik niż jesienią. W naszym przypadku będzie to bardzo trudne, gdyż zawiesiliśmy tą naszą poprzeczkę niesłychanie wysoko. W poprzednim sezonie zdobyliśmy w siedemnastu meczach 40 punktów jesienią i 38 wiosną, więc wyniki te były bardzo zbliżone. Teraz będzie nam to ciężko powtórzyć z wydaje mi się dwóch powodów. Po pierwsze wszystkie zespoły będą już inaczej nastawione na Gwarka. Po drugie niestety ten terminarz moim zdaniem jest o tyle trudniejszy, że mamy więcej meczów wyjazdowych. Przypomnijmy sobie pierwszy mecz wyjazdowy w Zielonej Górze. Widoczne na boisku było znużenie wielogodzinną jazdą autokarem. Musimy się do tego przyzwyczajać, że w porównaniu z IV ligą będziemy więcej czasu spędzać w podróżowaniu na mecze. My jak zawsze będziemy chcieli się jak najlepiej do rundy rewanżowej przygotować. Zobaczymy co życie przyniesie, gdyż boisko i tak wszystko zweryfikuje. Wiemy już, że także i w przyszłym roku wyjedziemy na zimowy obóz przygotowawczy, co dla zespołu jest również budujące. Będziemy mieli nieco więcej czasu na treningi. Dojdą do tego transfery, zatem kto wie. Tak jak mówiłem wcześniej, pięć punktów straty do lidera wcale nie przekreśla naszych szans na awans.

 

Do tego będą pewnie potrzebne wzmocnienia. Rewolucji kadrowej jednak w drużynie pewnie nie będzie?

Krzysztof Górecko: Nie ma na świecie trenera, który nie chciałby cały czas wzmacniać swojego zespołu. Spójrzmy na najlepsze zespoły świata. Real Madryt ma najlepszych zawodników na świecie, a mimo to w dalszym ciągu czynione tam są ruchu transferowe. Właśnie po to, aby ciągle ten zespół wzmacniać i przygotowywać do walki o najcenniejsze trofea na świecie. My mamy zespół naprawdę fajny pod każdym względem. Jest mieszanka doświadczenia z palącą się do gry młodzieżą. Dzisiaj nie można powiedzieć o tym, że tacy zawodnicy jak Mateusz Górka, Adrian Sikora, Alexander Mrozek czy Remigiusz Curyło, a więc chłopcy z rocznika 1996 należą do grona doświadczonych zawodników. Jest to młodzież, która się cały czas uczy. Jeśli do tego dodamy sześciu młodzieżowców czy piątkę, szóstkę graczy nieco starszych to i tak wychodzi na to, iż posiadamy w miarę młody zespół. My już jesteśmy w tym punkcie, iż nie musimy zmieniać dziesięciu zawodników, żeby dorównać umiejętnościami III-ligowym klubom. Możemy wymienić dwóch, trzech piłkarzy na lepszych, aby być jeszcze lepszym. I tak znów. Wszystko po to, aby cały czas się rozwijać. Musimy coraz więcej od zawodników wymagać. Wiadomo, że im wyższa liga, tym więcej zawodnik musi od siebie dać na boisku. Chcemy sobie wyżej tą poprzeczkę podnosić, więc musi iść za tym jakość zawodników. Rozmawiamy z kilkoma chłopakami. Musimy się liczyć z tym, że pewnie wszystkie transfery nam nie wyjdą, ale jeśli chcemy być jeszcze lepsi, to musimy być silniejsi.

 

„Apetyt rośnie w miarę jedzenia” – ta popularna maksyma w sam raz odzwierciedla wymagania kibiców wobec tarnogórskiego zespołu. Parę miesięcy temu cieszyliśmy się z awansu do III ligi. Widząc małą stratę do lidera w Tarnowskich Górach pojawiają się już głosy na temat awansu o jeszcze jeden szczebel rozgrywkowy wyżej. Pan jak mało kto zna smak corocznych awansów. Czy można zatem doświadczenia awansowe ze Szombierek powtórzyć w Gwarku?

Krzysztof Górecko: Trzeba zawsze grać i wierzyć do końca. Gdy zaczynamy ligę, to wszystkie osiemnaście drużyn ma te same szanse. Nikt nie ma więcej, nikt nie ma mniej. Przed sezonem mówiło się, że drużyna z Polkowic, Stal Brzeg czy Ruch Zdzieszowice mają być tymi, które będą się liczyć w walce o awans. Jak się okazuje wszystko jak zawsze weryfikowało boisko. Myśmy też nie zakładali tego, że będziemy tak wysoko. Załóżmy, iż jedna z tych trzech ostatnich porażek kończy się naszym zwycięstwem. Z Polkowicami czy Stalą Brzeg wcale dużo nie brakowało, a nawet w Zabrzu można było się pokusić o zwycięstwo gdyby Sławek Pach czy Dawid Jarka wykorzystali swoje okazje bramkowe. Wtedy bylibyśmy jeszcze bliżej pierwszego miejsca. My w każdym meczu będziemy grali o to, by wygrać. Potencjał sportowy naszych przeciwników sprawia jednak, iż Gwarek na pewno nie jest w gronie faworytów do awansu. 

 

Dla Pana jest to już trzeci sezon pracy w Tarnowskich Górach. Prowadzony przez Pana zespół z roku na rok uzyskuje coraz lepsze wyniki, potwierdzając swoje wysokie aspiracje względem najbliższych lat. Widzą to także kibice, którzy co mecz skandują pana nazwisko, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Czy odnosi Pan wrażenie, że tarnogórzanie traktują już Pana jako „swojego”?

Krzysztof Górecko: W Tarnowskich Górach czuję się bardzo dobrze. To nie podlega dyskusji. Jest super atmosfera i bardzo dobrze mi się tutaj pracuje. Najbardziej cieszy mnie jednak to, iż w Gwarku jest wielu ludzi zaangażowanych w to, co się dzieje. Jeśliby klub miał być oparty na barkach jednego człowieka, to nie miałoby to sensu. Tutaj jest wielu ludzi zaangażowanych bardzo mocno w funkcjonowanie Gwarka i to jest główna przyczyna tego, aby w Tarnowskich Górach była liga centralna. Gdzieś w centrum Tarnowskich Gór bywam niestety bardzo rzadko. Wszystko to z powodu braku czasu. Natomiast reakcje mieszkańców miasta są bardzo miłe. Po meczu zawsze zamieniam parę zdań z kibicami, którzy w bardzo miłym tonie opowiadają o meczu i klubie. Kiedyś jeden kibic mi nawet powiedział, że świetnie dzisiaj grałem! (śmiech). Jest bardzo miło i sympatycznie. Wszystko się układa po naszej wspólnej myśli. Jest to mój trzeci rok tutaj i w każdym sezonie notujemy progres. Mam nadzieję, że znowu każdy kolejny rok będzie lepszy niż poprzedni.

 

Trenerze, dziękuję bardzo za rozmowę i raz jeszcze gratuluję wyniku z naszym Klubem!

Print Friendly

1 komentarz

  • izydor 08 / 12 / 2017 Odpowiedz

    trener to po prostu fachowiec

Dodaj komentarz