Do trzech razy sztuka? W tym przypadku jak najbardziej. Dawid Jarka w tarnogórskim Gwarku rozgrywa obecnie swój trzeci sezon. Co ważne, każdy następny jest lepszy. Już teraz, na półmetku rozgrywek 2017/2018 nasz najlepszy snajper poprawił swoje wszystkie dotychczasowe statystyki, a gdzie tam czerwiec! Dawid w rozmowie z nami zapowiada, że to nie koniec popisów jego umiejętności, a Gwarek jeszcze sporo namiesza w III lidze. Trzymamy za słowo!

 

Dawid Jarka z niejednego piłkarskiego pieca chleb jadł. Występował praktycznie na wszystkich najlepszych poziomach rozgrywkowych Polsce. W Ekstraklasie zawitał w sezonie 2006/2007, kiedy to w Górniku Zabrze w 18 występach zdobył 3 gole. Rok później o Dawidzie mówiła już cała Polska. Słynne cztery bramki w meczu z Zagłębiek Sosnowiec, hat-trick w meczu z Polonią Bytom, czy inne znakomite mecze sprawiły, że napastnik był o krok od powołania do seniorskiej reprezentacji Polski. Później było wypożyczenie do ŁKS-u Łódź, a następnie gra w I lidze w barwach Ruchu Radzionków, GKS-u Katowice czy GKS-u Tychy. Reprezentując barwy Polonii Bytom czy ROW-u Rybnik występował na poziomie II ligi. Do Gwarka przyszedł na początku sezonu 2015/2016 po ciężkiej kontuzji. Na powrót do formy potrzebował czasu, jednak na przestrzeni ostatnich trzech lat można powiedzieć, że zatrudnienie w Gwarku tak doświadczonego napastnika było strzałem w dziesiątkę. Gwarek wyciągnął do Dawida pomocną dłoń, a efekt tego z pewnością przyniósł wiele korzyści obydwu stronom. Dawid Jarka Gwarkowi dał wiele, ale jak zapewnia – jest w stanie dać jeszcze więcej. Zapraszamy na obszerny wywiad z naszym zawodnikiem.

 

Rozmawia: Mateusz Skutnik

 

Jesteśmy już po tradycyjnej „Piłkarskiej Gali Gwarka”, która jak co roku jest zwieńczeniem dwunastu miesięcy ciężkiej pracy w Waszym wykonaniu. Za parę dni Święta Bożego Narodzenia. Jaki prezent chciałby w tym roku dostać pod choinkę Dawid Jarka?

Dawid Jarka: Wydaje mi się, że dla mnie najważniejszym prezentem będzie zdrowie. Jest to skarb, który decyduje o tym, jak się później nasze życie toczy. Sam niejednokrotnie w okresie świątecznym miewałem ciężkie kontuzje i wiem jak się człowiek później czuje. Święta wtedy nie smakują tak, jak powinny. Jest to jak wiemy magiczny czas, a mimo wszystko czegoś brakuje, co odczuwa się „w środku”. Cały rok 2017 był dla mnie całkiem fajny, więc układając to w logiczną całość chciałbym, aby przez kolejny czas dopisywało mi zdrowie.

 

Niewątpliwie wszyscy zawodnicy Gwarka zasłużyli na prezenty w tym roku. Genialnie rozegrana piłkarska wiosna zakończyła się awansem do III ligi. Od sierpnia natomiast mieliście istne „wejście smoka” w całkiem nowy świat, jakim była dla Gwarka gra na wyższym poziomie rozgrywkowym. W Tarnowskich Górach pojawiła się dzięki Wam „moda na Gwarek”. Jak z Twojej perspektywy wyglądał kończący się rok?

Dawid Jarka: Końcówka roku można powiedzieć trochę zamazała te dwanaście miesięcy. W ostatnich meczach rundy jesiennej złapaliśmy lekką zadyszkę i te wyniki nie były takie, jakie byśmy sobie życzyli. Nie ma jednak co narzekać, bo mimo wszystko ten rok był dla nas wszystkich naprawdę wspaniały. Gdziekolwiek człowiek się ruszy to wszędzie nas chwalą, sporo o nas piszą, doceniają to, co zrobiliśmy dla Tarnowskich Gór. Wszyscy mówili o awansie, jednak to wcale nie było łatwe. Graliśmy z drużyną z Bełku, która jeszcze nie tak dawno w tej III lidze grała i można powiedzieć, że była faworytem dwumeczu barażowego. Daliśmy jednak radę. Wywalczyliśmy awans z klasą. Potwierdziliśmy później w III lidze, że promocja do wyższej ligi nie była dziełem przypadku. Ta drużyna naprawdę ma charakter. Potentaci III-ligowi liczą się z nami i wiedzą, że nie mamy drużyny na środek ligi, tylko należymy do czołówki drużyn III-ligowych. Jesteśmy wymieniani jako jedni z kandydatów do awansu w tym sezonie, więc to wszystko najlepiej pokazuje, jak olbrzymi krok zrobiliśmy jako drużyna, aby się znaleźć w tym miejscu, w jakim teraz jesteśmy.

 

Wiosną w IV lidze zgromadziliście 38 punktów. Druga część przyniosła Wam 31 punktów na poziomie III ligi. Niby wyższa liga, a zaledwie siedem „oczek” różnicy. Czy będzie sporym nietaktem z mojej strony jeśli zapytam się Ciebie, czy to IV liga była taka silna, czy może III liga nie jest znowu słaba, co tak bardzo wyrównana?

Dawid Jarka: Śląska IV liga zawsze była mocna i będzie mocna. Będąc jeszcze w grupach juniorskich reprezentacji Śląska graliśmy z reprezentacjami innych województw i ten Śląsk zawsze miał taki swój silny charakter. Można rzec, że było to inne granie w piłkę. Zawsze było widać dominację pod względem fizycznym oraz jakby silniejszą wolę walki, tak zwany „śląski charakter”. Mieliśmy bardzo ciężką grupę, bo były w niej takie drużyny jak choćby Sarmacja Będzin, Ruch Radzionków, Grodziec Będzin czy Szombierki Bytom. Te drużyny cały czas na nas naciskali i gdziekolwiek pojechaliśmy grać z tymi drużynami, zawsze mieliśmy do czynienia z ciężkimi meczami i bardzo często trzeba było dać z siebie więcej niż przysłowiowe sto procent. Owszem, były także i mecze, gdzie trener dawał szansę gry dublerom, którzy również bardzo dobrze się ze swojej roli wywiązywali, jednak ostatecznie mimo końcowej przewagi w tabeli nad resztą stawki nie było łatwo. III liga to jest już inny świat. Mamy jednak w szatni zdecydowaną przewagę ludzi tutaj stąd, ze Śląska, więc drużyny z innych województw zawsze napotkają z naszej strony na ciężki opór.

 

O sile naszej drużyny powinien stanowić fakt, że w żadnym meczu w III lidze nie byliśmy zespołem słabszym od rywala. Mimo czterech porażek jesienią jedynie częstochowska Skra, z racji rozegrania największej ilości meczów spośród wszystkich drużyn ligi na własnym stadionie, ma ich mniej. Czy myślałeś co by było gdyby, zamiast tych porażek z końca rundy byłyby chociaż remisy?

Dawid Jarka: Nie myślałem nad tym, bo taka jest piłka nożna. Ktoś kiedyś powiedział, że w piłce zawsze wszystko wychodzi „na zero”. Jeśli w jednym meczu masz więcej szczęścia, to później w innym będzie Ci go brakować. To jest stara prawda, gdyż niejednokrotnie się o tym przekonałem. Jeśli sędzia załóżmy w jakimś meczu da Ci przypadkowego karnego, to znowu inny arbiter w innym meczu da go komuś innemu. Bilans jest zawsze równy zeru. Owszem, fajnie by było, gdyby udało się te ostatnie mecze chociaż zremisować. Nie ma jednak co narzekać, bowiem były mecze, w których mieliśmy furę szczęścia, a bywały i takie, w którym tego szczęścia zabrakło. Do tego można właśnie porównać mecze z Polkowicami czy Stalą Brzeg. Porażki spowodowały, że wiosną będziemy pozycję lidera atakować z nieco niższej pozycji, ale to może i lepiej. Skra Częstochowa wykorzystała w pełni atut własnego boiska, bowiem sztuczna murawa sprawia rywalom sporo trudności. Myśmy sobie z tym poradzili, bowiem jako jedyna drużyna zdołaliśmy wywieźć punkt z ich trudnego terenu. Wiosna wszystko zweryfikuje. Mają wiosną więcej wyjazdów, a wiosną zawsze się wszystkich gra trudniej. Jeśli również będzie grała tak jak do tej pory, zasłużenie awansuje.

 

Wasz trener, Krzysztof Górecko, bardzo ceni sobie podejście zespołu do treningów. W szczególności mnóstwo ciepłych słów kieruje w stronę Sławka Pacha, Grzesia Fonfary, a także Twoim. Pracowałeś z całą masą wybitnych trenerów. Jak mógłbyś scharakteryzować trenera Krzysztofa Górecko? Jakim jest trenerem? Czy mógłbyś go porównać do jakiegoś innego szkoleniowca, z którym miałeś okazję już wcześniej pracować?

Dawid Jarka: Jeśli chodzi o podejście do treningów to po prostu zostaliśmy już tego nauczeni we wcześniejszych klubach. Mieliśmy okazję ze Sławkiem i Grześkiem grać na poziomie Ekstraklasy czy I ligi. W profesjonalnym futbolu na poziomie właśnie tych rozgrywek trzeba już być w szatni nawet godzinę przed meczem. Trzeba już się rozciągać, korzystać z usług masażysty. Wchodząc w trening to na tym etapie trzeba już być przygotowanym na sto procent. Tak nam to zostało. Nie ma znaczenia, że teraz jest to niższa liga i możemy sobie pozwolić na przyjście na mecz później. Nie ma mowy! Cały czas panuje dyscyplina i pilnujemy młodych, aby również nas naśladowali (śmiech). O trenerze Górecko mogę się wypowiadać w samych superlatywach. Od początku naszej współpracy złapaliśmy ze sobą fajny kontakt. Trener poznał mnie, a jak nie znając trenera wcześniej kompletnie poznałem i jego. Jest naprawdę bardzo dobrym szkoleniowcem i bardzo dobrym człowiekiem. Po pierwszej rozmowie z nim widać, iż nie jest żadnym arogantem, tylko normalnym, zwykłym facetem, który zna się na swoim fachu. Dla mnie to jest najważniejsze. Fakt, miałem przyjemność pracować z wieloma trenerami. Z niektórymi nie można było w ogóle porozmawiać, a byli także i tacy, z którymi można było porozmawiać nie tylko w czasie treningu, ale także i po nim na wszystkie tematu. Bardzo cenię sobie współpracę z Henrykiem Kasperczakiem w Górniku Zabrze. Tego pana nie trzeba specjalnie przedstawiać. Bardzo dobry człowiek, bardzo dobry trener. Mogę go porównać właśnie do trenera Górecko. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości również i o trenerze Górecko będzie można się wypowiadać tak dobrze, jak o trenerze Kasperczaku. Życzę mu tego, bo na to zasługuje. Jest dobrym fachowcem i wydaje mi się, że w przyszłości zajdzie wyżej niż III liga.

 

Wracając jeszcze do szatni. Trener Krzysztof Górecko nie raz wspominał, że młodzież w Gwarku jest w Was zapatrzona. Wasze podejście do piłki nożnej jest dla nich czymś godnym naśladowania. Rzeczywiście jest tak, że ci młodsi zawodnicy są w Was wpatrzeni, aby w przyszłości być drugim Pachem, Fonfarą czy Jarką?

Dawid Jarka: Muszę powiedzieć, że rzeczywiście tak jest. Sama ich obecność w szatni III-ligowca świadczy o tym, że trener w ich wierzy i widzi w nich potencjał na dobrych zawodników. Wielu z nich pokazało już, że mimo konieczności gry w III lidze dwójki młodzieżowców ich gra wyglądała naprawdę dobrze. Jest paru fajnych chłopaków, a tylko od nich zależy, którą ścieżką pójdą, co będzie się działo w ich głowach. Wszystko to ma związek na to, aby zostać profesjonalnym piłkarzem i grać wyżej. Weźmy na przykład Dominika Koniecznego. Według mnie ten chłopak ma naprawdę papiery na granie. Strasznie dużo biega, bardzo nam pomaga w meczach. Jednak tak jak mówiłem, wszystko zależy tak naprawdę od nich samych. Mam nadzieję, że zarówno z niego, jak i z paru innych chłopaków będą w przyszłości nieźli zawodnicy. Dla nich dobrym rozwiązaniem jest przebywanie z takim fachowcem jak trener Górecko, przy którym mogą się sporo nauczyć. My im również pomagamy jak tylko możemy. Często się pytają na przykład o zachowanie na boisku w niektórych sytuacjach, po to także jesteśmy. Lubią słuchać różnych naszych anegdotek w autokarze podczas wyjazdów na mecze. Również dzięki temu jest tu naprawdę fajna grupa ludzi.

 

Biorąc po uwagę wszystkie cztery grupy III lig w Polsce to najbardziej bramkostrzelnym, a zarazem Królem Strzelców z dorobkiem 13 bramek został właśnie Dawid Jarka. Miewałeś w swojej dotychczasowej karierze już taki przypadek, w którym kończyłeś jedną rundę już z podwójną liczbą goli?

Dawid Jarka: Wydaje mi się, że także i w Górniku Zabrze byłem po jednej rundzie na pierwszym miejscu. To było jeszcze w Ekstraklasie. Nie pamiętam już dokładnie, ale chyba dzieliłem pierwsze miejsce z innym zawodnikiem. Bramki to przede wszystkim zasługa kolegów. Jestem napastnikiem, a napastnik żyje z podań kolegów. Nie jestem typem zawodnika, który przejmie piłkę w środku boiska i mijając paru rywali popędzi z nią na bramkę. Określam się bardziej jako lis pola karnego. Cieszę się oczywiście z tej liczby, bo wcześniej słyszałem słowa krytyki na mój temat, że nawet w IV lidze nie strzelałem tych bramek zbyt dużo. Teraz ten worek z bramkami już się otworzył i życzę sobie, aby tak już było cały czas.

 

Twoje bramki podczas rundy jesiennej zapewniły Gwarkowi 13 punktów, czyli prawie 1/3 całej zdobyczy punktowej zespołu jesienią. Czy czujesz się takim prawdziwym liderem drużyny?

Dawid Jarka: Skłamałbym jakbym powiedział, że się nim nie czuję. Chcę być liderem. Po to także tutaj przyszedłem, aby jeszcze coś zespołowi dać i wielu ludziom udowodnić swoją wartość. Nie zostałem piłkarzem Gwarka, aby „odcinać kupony” i „bujać się” po boisku. Mam swoje ambicje, cele w życiu i uwielbiam strzelać bramki. To się nie zmieniło i się nigdy nie zmieni. Moją pierwszą rundę po przyjściu do Gwarka spędziłem na boku pomocy. Troszkę się tam męczyłem. Nie mogłem grać z przodu, nie była to moja naturalna pozycja i troszkę mi to ciążyło. Później doszedł przegrany w niesamowitych okolicznościach baraż. Na szczęście trener to zauważył i dał mi szansę grania na „dziewiątce”, czyli przysłowiowej „szpicy”. Mam nadzieję, że zacząłem spłacać kredyt zaufania. Kolejny sezon w IV lidze dał już więcej bramek, doszły do tego asysty. Byłem aktywny, na meczu kryło mnie nie raz dwóch zawodników, przez co koledzy mieli więcej miejsca do grania. W III lidze jest troszeczkę inne granie. Rywale już nie mogą sobie pozwolić, aby kryć mnie podwójnie. Są to troszkę inteligentniejsi zawodnicy. Cieszę się, że ta runda była taka dobra i na pewno nie poprzestanę na laurach i będę chciał cały czas grać jeszcze lepiej.

 

Przypomnijmy sobie piłkarskie początki Dawida Jarki. Kiedy mały Dawid zrozumiał, że będzie chciał przez wiele lat biegać za piłką, to kto był jego piłkarskim idolem?

Dawid Jarka: Tak w ogóle to swoje pierwsze piłkarskie kroki stawiałem na pozycji bramkarza. Bardzo mi się to podobało szczerze mówiąc. Mam trzech starszych braci, jestem najmłodszy z całej czwórki, więc zawsze z przymusu musiałem stać na bramce. Mój najstarszy brat jest ode mnie o dziesięć lat starszy, więc proszę sobie wyobrazić jak on miał piętnaście lat, ja miałem pięć, i stałem na bramce, za którą służyła „klopsztanga” (trzepak – przyp. red.), broniąc jego uderzenia. Mimo jego siły zawsze mnie podziwiał jak to robiłem, że udawało mi się sporą część tych mocnych strzałów bronić. Wiedział o tym, że nie bałem się przyjąć na siebie siłę uderzenia. Podobało mi się to. Zakładałem pierwsze, lepsze rękawice, które udało mi się znaleźć i udawałem wielkiego bramkarza. Dawało mi to olbrzymią satysfakcję, jednak im byłem starszy tym zaczęło mnie ciągnąc do zdobywania bramek, a nie ich wybraniania. Przyszła szybkość, łatwość ucieczki rywalowi. Zdałem sobie sprawę, że chcę grać jednak z przodu. Jeśli chodzi o idola, to co ciekawe nigdy nie był nim napastnik. Zawsze moim wielkim idolem był David Beckham. Od małego mu kibicowałem, a do dzisiaj cały czas śledzę jego poczynania. Mam jeszcze nawet gdzieś jego plakaty, które kiedyś wisiały nad moim łóżkiem. Perfekcyjna prawa noga, perfekcyjne rzuty wolne, perfekcyjne dośrodkowania. Mimo to, że nigdy tego nie miałem, to zawsze go ceniłem. Później zacząłem śledzić jak się ubiera, jaki ma styl, plus to, jak gra w piłkę – niesłychana postać.

 

My się cieszymy, że zostałeś napastnikiem. Kto był zatem autorem transferu Dawida Jarki z pozycji bramkarza na pozycję napastnika?

Dawid Jarka: W trampkarzach Unii Świerklaniec było tak, że jeśli nie było bramkarza – to wtedy broniłem ja. Było ciężko, więc nie raz przystępowaliśmy do meczu w dziewięciu czy dziesięciu. Z biegiem czasu rywale zaczęli z nami coraz częściej wygrywać. Zaczął mnie kręgosłup boleć od wyciągania piłek z bramki! (śmiech). Wtedy powiedziałem sobie, że nigdy więcej stania na bramce! Teraz to ja będę męczył bramkarzy! Chyba to wszystkim wyszło na dobre, bo odkąd poszedłem bardziej „do przodu”, to zaczęliśmy wygrywać. Każdy kolejny trener widział już we mnie typowego napastnika i tak już zostało.

 

To już Twój trzeci sezon w Gwarku. Zakotwiczyłeś już w Tarnowskich Górach na stałe? Jesteś jeszcze mimo wszystko zawodnikiem, przed którym jeszcze wiele lat grania. Już teraz wielu kibiców sobie nie wyobraża Gwarka bez Dawida Jarki.

Dawid Jarka: Trudne pytanie, bo tak naprawdę nigdy nie wiemy co się jeszcze w naszym życiu wydarzy. Nie chcę składać obietnic, że podpiszę dożywotni kontrakt z Gwarkiem, choć nie ukrywam, że również może tak się stać. Był taki moment w moim życiu, że naprawdę nigdzie się już nie chciałem ruszać. Chciałem już zostać na miejscu. Po takiej rundzie, gdzie strzela się trzynaście bramek w III lidze, jest się liderem nie tylko w swojej grupie, ale i w całej III-ligowej Polsce, ludzie przypominają sobie o tym, że nie zapomniałem jak się strzela, że mam się dobrze, i ten instynkt jeszcze posiadam. Oczywiście, mam telefony z propozycjami, jednak dla mnie nie są już one takie atrakcyjne. Póki co jestem zawodnikiem Gwarka i to się na pewno przez jakiś czas nie zmieni, a jeśli już coś się wydarzy, to na pewno kibice dowiedzą się pierwsi.

 

Jaką mamy teraźniejszość? Teraźniejszość jest taka, że Gwarek jest na czwartym miejscu w tabeli i ma cztery punkty straty do lidera, a liga w tym sezonie jest strasznie wyrównana. Czy Twoim zdaniem Tarnowskie Góry stać pod względem sportowym na grę w lidze centralnej?

Dawid Jarka: Jeśli chodzi o względy sportowe, czyli naszą drużynę, od zawodników po sztab trenerski, to jesteśmy gotowi jak najbardziej. Chcielibyśmy reprezentować Tarnowskie Góry w II lidze. Myślę, że z takim składem dalibyśmy sobie spokojnie radę o szczebel rozgrywkowy wyżej. Nie ukrywam, że jest to nasz cel, jako szatni, aby awansować. Nie mówimy o tym głośno, jednak każdy z nas chce być jeszcze lepszy. Już teraz jest fajnie, bo jeździmy po różnych częściach Polski. II liga to już jest poziom profesjonalny. Każdy z nas po to trenuje i gra, aby profesjonalnie uprawiać ten sport. My tego nie robimy dla zabawy. Każdy kto tak myśli jest w błędzie. Zapraszam taką osobę na nasze treningi, mecze mistrzowskie, niech zobaczy jak to wszystko wygląda i jak jest zorganizowane. Każdy z nas przykłada się na sto procent. W Tarnowskich Górach już jest półprofesjonalny futbol, a chcielibyśmy zrobić jeszcze więcej. Mam nadzieję, że te wyniki sprawią, że zostaniemy zauważeni przez Władze Miasta, że ludzie zainwestują w Gwarek Tarnowskie Góry, ażeby Gwarek mógł walczyć o najwyższe cele, bo na to zasługuje. Tarnowskie Góry zasługują na to, aby mieć poważną piłkę w regionie. Najbliżej wielkiej piłki jest stąd do Zabrza. Jednak nie trzeba tam jeździć, aby zobaczyć spory potencjał drużyny. Oczywiście, nie odbierajmy Górnikowi tego co ma, bo na to zasłużył. My jednak możemy to wszystko mieć tutaj, w Tarnowskich Górach. 

 

Przed nami ostatnie dni starego roku. Czego możemy Ci życzyć na nowy rok?

Dawid Jarka: Przede wszystkim skuteczności i zdrowia. Cały czas będę powtarzał, że zdrowie dla mnie jest najważniejsze. Niejednokrotnie mi go zabrakło, szczególnie w takich momentach, gdy wszystko szło bardzo fajnie. Bałem się także i teraz w III lidze, że nie dam rady. Wiadomo, wszyscy pracujemy, mamy zobowiązania, musimy odłożyć nie raz resztki sił na trening. Modliłem się o swoje zdrowie, aby coś nie wysiadło, bo to jest wtedy najbardziej przykre. Życzę sobie zdrowia, a także tej wspomnianej wcześniej skuteczności. Aby te bramki wpadały, a za tym szły punkty. Będę to podkreślał cały czas: najbardziej bardziej cieszy to, że strzelając bramki dla Gwarka punktuje cały zespół i to mnie najbardziej z tego cieszy.

 

Zatem właśnie tego wszyscy życzymy naszemu najskuteczniejszemu strzelcowi! Dawid, bardzo dziękuję za rozmowę!

Print Friendly

Dodaj komentarz