Do ogromnej niespodzianki doszło w zaległym meczu 19. kolejki trzeciej grupy III ligi. Czwarty w tabeli Gwarek Tarnowskie Góry uległ walczącemu o utrzymanie Falubazowi Zielona Góra aż 1:4 (0:2). Tarnogórzanie, zamiast bramki zdobywać… praktyczni sami je sobie strzelali. Prowadzenie dla gości już w czwartej minucie meczu zdobył Wojciech Okińczyc, wykorzystując rzut karny za faul Adama Dzido. Pod koniec pierwszej połowy gola samobójczego zdobył Mateusz Śliwa. Początek drugiej połowy również padł łupem gości, a kolejne dwa gole zaliczył Okińczyc. Gospodarzy w tym dniu stać było jedynie na gola honorowego, którego zdobył pod koniec meczu Mateusz Górka.

 

Zdjęcia z meczu Gwarek – Falubaz (fot. Marzena Stanek): TUTAJ.

Skrót meczu: TUTAJ.

Konferencja prasowa: TUTAJ.

 

Środowy mecz był ostatnim z cyklu tych, które zostały odwołane z początku rundy wiosennej z powodu złych warunków atmosferycznych. Jako ostatni ligowe zaległości nadrabiały drużyny Gwarka Tarnowskie Góry, a także Falubazu Zielona Góra. Gospodarze, którzy ponieśli dwie ostatnie porażki z rzędu podejmowali gości z Zielonej Góry, którzy jedną nogą są już w IV lidze. Ich dramatyczną sytuację poprawić mogą już nie tylko zwycięstwa do końca sezonu, ale również straty punktów przez rywali. Gwarek z kolei aby zrównać się punktami z liderem tabeli, zaległy mecz musiał po prostu wygrać.

 

Jak się później okazało, mecz nie układał się już od samego początku, a pierwsze minuty ułożyły się dla gospodarzy najgorzej jak tylko mogły. Z pozoru niegroźnej sytuacji goście otrzymali od defensywy Gwarka prezent, z którego nie mogli nie skorzystać. Bartłomiej Cymerys popełnia prosty błąd przy przyjęciu piłki, a piłka, która odskoczyła od nogi naszego środkowego obrońcy wpadła prost do Przemysława Mycana, który szybko podał ją do znajdującego się w polu karnym Wojciecha Okińczyca. Napastnik Falubazu poradził sobie z Adamem Dzido, a drugi z naszym obrońców musiał ratować się przed stratą bramki faulem. Za przewinienie nasz zawodnik otrzymał żółtą kartę, a sędzia zawodów wskazał na rzut karny. Do piłki podszedł sam poszkodowany i posłał piłkę przy lewym słupku bramki Gwarka. W drugim kolejnym meczu Andrzej Wiśniewski wyczuł intencje strzelca, jednak strzał rywala był tym razem zbyt mocny i piłka przełamując rękawice naszego bramkarza wpada do siatki. Parę minut później Sebastian Pączko zagrywa piłkę jak na tacy Dawidowi Jarce, ale piłka uderzona wewnętrzną częścią stopy naszego napastnika ostatecznie mija bramkę Falubazu. Drugie groźne wyjście pod bramkę Gwarka gości mogło się zakończyć od razu drugim golem. Jędrzej Król dośrodkowuje piłkę na nogę Sebastiana Górkiego, a piłka po uderzeniu zawodnika gości odbija się od poprzeczki. Siedem minut później szczęście spotkało drużynę gości. Sławomir Pach dośrodkowuje piłkę w pole karne, gdzie najwyżej wyskakuje do niej Adam Dzido, ale na nieszczęście Gwarka piłka posłana głową przez naszego obrońcę odbija się od spojenia słupka z poprzeczką. Później wyrównać próbował jeszcze Sebastian Pączko czy Dawid Jarka, ale uderzenia graczy gospodarzy były niecelne. Z takiego przebiegu sytuacji zadowoleni byli goście, a w 43′ minucie obrona Gwarka uszczęśliwiła ich jeszcze bardziej. Piłka po strzale Artura Małeckiego odbija się od Kamila Cholerzyńskiego i trafia do będącego na linii pola karnego Jędrzeja Króla. Boczny obrońca Falubazu wbił piłkę przed bramkę gospodarzy, jednak niefortunnie jej lot zmienił Mateusz Śliwa i na przerwę to goście schodzili w lepszych nastrojach.

 

Początek drugiej połowy niestety wyglądał tak samo jak pierwsze minuty meczu. Pierwsze wyjście gości pod bramkę Gwarka przyniosło im trzeciego gola. Po zagraniu strzelca bramki samobójczej Falubaz ma rzut rożny. Piłka ze stałego fragmentu gry trafia na dłuższy słupek do Przemysława Mycana, który głową oddaje strzał na bramkę. Piłka trafia w poprzeczkę, a z poprawką najszybszy przy niej jest Wojciech Okińczyc, który również strzałem głową umieszcza piłkę w siatce. W tym momencie na stadionie Gwarka zapanowało niedowierzanie. Gospodarze, którzy nie grali wcale złego meczu przegrywali z walczącym o życie Falubazem 0:3. Gospodarze raz jeszcze spróbowali atakować, ale ani strzały Adama Dzido, ani Kamila Cholerzyńskiego nie zagroziły bramce gości. Na domiar złego, koszmarny sen na jawie Gwarka trwał nadal. W 63′ minucie przeprowadzili ładną, szybką akcję, której nie powstydziłby się żaden europejski klub. Przemysław Mycan zagrał na lewą stronę do Sebastiana Górskiego, a ten w biegu posłał mocne podanie w stronę Okińczyca. Napastnik gości dostawił tylko nogę, a piłka z całym impetem wylądowała pod poprzeczką bramki gospodarzy. Za taką akcję kibice przybyli na obiekt przy ul. Wojska Polskiego nagrodzili przyjezdnych brawami. Gracze z Tarnowskich Gór próbowali za wszelką cenę zdobyć bramkę honorową, ale za każdym razem w całości akcji brakowało tego ostatniego, najważniejszego zagrania. Sztuka ta udała się gospodarzom w 87′ minucie meczu. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Sławomira Pacha piłkę przed bramkę zgrywał Adam Dzido. Futbolówka trafiła pod nogi wprowadzonego w trakcie drugiej połowy na plac gry Mateusza Górki, który odwrócił się z nią i oddał strzał na bramkę Falubazu. Piłka po ziemi posłana tuż przy długim słupku wpadła do bramki, a dla Górki była to pierwsza bramka w sezonie. Niestety więcej bramek dla naszej drużyny w tym meczu już nie padło.

 

Wynik, którego nikt prócz najwierniejszych optymistów Falubazu Zielona Góra nie zakładał stał się faktem. Dla Gwarka była to trzecia ligowa porażka z rzędu, natomiast bramka Mateusza Górki padła po ponad 250-ciu minutach posuchy strzeleckiej tarnogórskiej drużyny. Drużyna Falubazu jako pierwsza od meczu ligowego ze Slavią Ruda Śląska 5 kwietnia 2014 roku strzeliła na stadionie w Tarnowskich Górach cztery bramki (Gwarek przegrał ze Slavią 2-4). Jeśli chodzi natomiast o rozmiary porażki, to środowa przegrana była największą od… 5 czerwca 2010 roku. Występujący jeszcze wtedy w Lidze Okręgowej Gwarek przegrał pod koniec sezonu z pewną już awansu Szczakowianką Jaworzno 2:6. Gwarek mimo fatalnej serii zajmuje czwarte miejsce w tabeli ze stratą zaledwie trzech punktów do lidera. Będący w lekkim kryzysie tarnogórzanie ciągle w roli beniaminka zachowują realne szanse na awans do II ligi. Szkoda jedynie bilansu Gwarka na własnym stadionie, który jeszcze do niedawna wystawiał naszej defensywie jak najlepszą opinię. Czwarta porażka na własnym obiekcie w sezonie nie czyni już niestety z obiektu tarnogórzan fortecy nie do zdobycia…

 

TS GWAREK TARNOWSKIE GÓRY – KS FALUBAZ ZIELONA GÓRA 1:4 (0:2)

bramki:

0:1 – Wojciech Okińczyc 4 min. (karny)

0:2 – Mateusz Śliwa 42 min. (samobójcza)

0:3 – Wojciech Okińczyc 47 min.

0:4 – Wojciech Okińczyc 63 min.

1:4 – Mateusz Górka 87 min.

 

żółte kartki: Dzido, Cymerys (Gwarek) oraz Okińczyc, Cypior (Falubaz)

sędzia: Dawid Matyszczak (KS Kluczbork)

widzów: 250

 

GWAREK: Wiśniewski – Curyło, Dzido, Cymerys, Śliwa (67′ Jaworski) – Cholerzyński, Konieczny, Juraszczyk (77′ Dyląg), Pach, Pączko (77′ Górka) – Jarka (63′ Timochina). Trener: Krzysztof GÓRECKO

 

FALUBAZ: Budzyński – Król, Lechowicz, Ostrowski, Kaczmarczyk – Babij (63′ Athenstadt), Małecki (60′ Cipior), Ekwueme, Górski – Okińczyc (75′ Izdebski), Mycan (80′ Wasiak). Trener: Andrzej SAWICKI

 

miasto_dofinansowanie

Komentarze

  • krzysztof 23 / 05 / 2018 Odpowiedz

    planowane przegranie meczu czy to początek końca

  • Alex 23 / 05 / 2018 Odpowiedz

    W tym roku w planach są boiska traningowe a nie awans

  • edek 23 / 05 / 2018 Odpowiedz

    …można odpuścić awans ale tak nie trzeba tego pokazywać dostając baty od outsiderów bo wstyd!

  • Leo 23 / 05 / 2018 Odpowiedz

    W sumie wszystko co chciałem napisać zrobili Alex, Edek i Krzysiu.

  • Andriu 23 / 05 / 2018 Odpowiedz

    A może z powrotem do 4 ligi ?

Dodaj komentarz