Gwarek Tarnowskie Góry zakończył w sobotnie popołudnie swoją serię meczów porażki. Katem tarnogórzan okazała się druga drużyna Zagłębia Lubin, która po dobrym meczu pokonała gospodarzy 3:1 (1:0) po golach Łukasza Monety, Eryka Sobkowa z rzutu karnego oraz Mateusza Matrasa w doliczonym czasie gry. Nadzieję Gwarkowi na korzystny wynik wlała bramka Kamila Cholerzyńskiego w pierwszym kwadransie drugiej połowy meczu. Nie bez echa pozostanie także skandaliczna praca arbitrów, którzy nie uznali prawidłowej bramki Dawida Jarki, a także podyktowali dla gości rzut karny, którego po powtórkach wideo nie było. 

 

Galeria zdjęć z meczu (fot. Marzena Stanek): TUTAJ.

Skrót meczu: TUTAJ.

Konferencja prasowa: TUTAJ.

 

Jeden z najbardziej ciekawie zapowiadających się spotkań sobotniej 8. kolejki rozgrywek w trzeciej grupie III ligi z pewnością odbywał się w Tarnowskich Górach. Gwarek, czyli czwarta drużyna w tabeli podejmowała Zagłębie II Lubin, które z taką samą ilością punktów wyprzedzało tarnogórzan zaledwie lepszą różnicą bramek. W poprzednim sezonie tarnogórzanie nie oddali lubinianom nawet punktu, zwyciężając obydwa spotkania po 2:1. Lubińska młodzież jednak w obecnym sezonie pokazuje, że bez kozery jest uznawana jako jedna z najlepszych szkółek piłkarskich w Polsce. Postanowili to pokazać w Tarnowskich Górach, gdzie jeszcze w tym sezonie nikt nie wygrał.

 

Mecz otworzył niecelny strzał Bartosza Pikula z 5′ minuty meczu. Dwie później później fatalnej kontuzji przy wyskoku do piłki doznał Przemysław Oziębała. Nasz najlepszy strzelec z ogromnym grymasem bólu na twarzy opuścił boisko, a w jego miejsce pojawił się Remigiusz Curyło. Nieznane są jeszcze wyniki badań pozyskanego z Rakowa Częstochowa zawodnika, jednak jeśli spojrzymy na to, iż kontuzjowani w naszym zespole są już Fonfara, Juraszczyk, Starzyński czy Górka, to sytuacja kadrowa naszego zespołu nie prezentuje się zbyt szeroko. Wyraźnie wstrząśnięci kontuzją Oziębały zawodnicy Gwarka oddali nieco inicjatywę gościom. Pierwszy dogodną dla nich okazję miał Olaf Nowak, który w 12′ minucie meczu zbyt lekko uderzył piłkę na bramkę Gwarka, więc z dużą łatwością jego strzał obronił Andrzej Wiśniewski. Nowak spróbował szczęścia raz jeszcze w 16′ minucie meczu, ale tym razem uderzył za mocno i piłka przeleciała obok bramki Gwarka. Trzy minuty później lubinianie raz jeszcze pognali prawą stroną boiska. Vladislav Sirotov dobiegając do linii bocznej pola karnego oddał piłkę ustawionemu na linii szesnastki Mateuszowi Matrasowi, jednak defensywny pomocnik Zagłębia posłał piłkę wysoko nad bramką swojego przeciwnika. Tarnogórzanie ciekawą akcję przeprowadzili w 23′ minucie meczu, ale w dużym zamieszaniu w polu karnym instynktownie piłkę odbił bramkarz lubinian Szymon Czajor. W 34′ minucie meczu goście wygrali walkę w powietrzu o piłkę na połowie Gwarka, a Mateusz Matras posłał dokładne podanie do wbiegającego w pole karne Łukasza Monety, który nie zmarnował takiej okazji i płaskim strzałem przy słupku zdobył dla swojej drużyny prowadzenie. Gospodarze, którym w pierwszej połowie grało się bardzo ciężko próbowali odpowiedzieć na straconą bramkę, jednak ani zablokowane uderzenie Mateusza Śliwy, ani niecelny strzał Dawida Jarki, ani również próba głową Adama Dzido nie zapewniły Gwarkowi wyrównania wyniku meczu do przerwy.

 

Ostra wymiana zdań w szatni gospodarzy zaowocowała znaczną poprawą gry w drugiej połowie meczu. Co prawda pierwsze dwie dogodne sytuacje stworzyli goście, a uderzenia z narożnika pola karnego Olafa Nowaka wybronił Andrzej Wiśniewski, to jednak z upływem minut znacznie lepiej prezentowali się tarnogórzanie. Efektem tego była akcja w 51′ minucie meczu, po której piłkę przed polem karnym otrzymał Kamil Cholerzyński i soczyście uderzył na bramkę Czajora. Bramkarz Zagłębia stanął jednak na wysokości zadania i ładną interwencją odbił piłkę na bok. Szymon Czajor oraz jego koledzy z drużyny nie mieli już tyle szczęścia pięć minut później. Bardzo podobna sytuacja do poprzedniej i raz jeszcze piłkę przed polem karnym przejął Cholerzyński i tym razem na uderzenie naszego pomocnika bramkarz gości był bezradny. W późniejszych minutach meczu bliscy szczęścia byli odpowiednio Jarka oraz Cymerys, lecz zabrakło w akcjach gospodarzy skutecznego wykończenia wspomnianych zawodników. Goście w międzyczasie odpowiedzieli celnym strzałem z rzutu wolnego przez Łukasza Monetę. Po chwili akcja przeniosła się znów pod bramkę gości, ale późniejsze minuty ze sportową rywalizacją nie miały już niestety nic wspólnego. Mimo, iż licznie zebranym w dniu meczu kibicom jedna i druga drużyna dostarczała naprawdę sporo emocji, to jednak tych negatywnych postarali się także zebrać sędziowie, którzy wyraźnie chcieli zaznaczyć swoją obecność. W 70′ minucie meczu bardzo dobre rozegranie rzutu wolnego przez tarnogórzan i zgranie piłki głową przez Adama Dzido do Dawida Jarki kończy się tym, że nasz napastnik uprzedza bramkarza gości i pakuje piłkę do siatki. Bramka zdobyta jak najbardziej prawidłowo, jednak sędzia boczny Dymitr Zubal z wiadomych tylko dla siebie powodów zdecydował się bramki nie uznać, okradając tym samym gospodarzy z prawidłowo zdobytej bramki, o czym przesądzą po meczu także i powtórki wideo. W ślady za swoim niezbyt doświadczonym kolegą poszedł również niestety arbiter główny sobotnich zawodów Bartłomiej Szczecina. W 81′ minucie po rzucie rożnym dla gości wskazał na rzut karny, którego w rzeczywistości nie było. Po krótkiej konsultacji z sędzią bocznym, który również nie było w stu procentach przekonany do słuszności decyzji… pan Szczecina zdecydował się wskazać na jedenastkę za rzekome zagrane piłki ręką przez Adama Dzido. Rzut karny dwie minuty później na bramkę zamienił Eryk Sobków, który na boisku pojawił się sześć minut później i wyraźnie podciął skrzydła skrzywdzonym pomyłkami sędziowskimi zawodnikom Gwarka. Bramka na 3:1 w doliczonym czasie gry przez Mateusza Matrasa po skutecznym kontrataku była formalnością, gdyż gospodarze postawili wszystko na jedną kartę, chcąc doprowadzić do bramki wyrównującej. 

 

W spotkaniu dwóch bardzo dobrych drużyn pada ostatecznie wynik, który nie odzwierciedla tego, co działo się w sobotnie popołudnie na boisku w Tarnowskich Górach. Na sobotni mecz zostali oddelegowani sędziowie biorący udział w szkoleniu PZPN CORE. Jest to program szkoleniowy, który ma za zadanie pomagać młodym, III-ligowym sędziom rozwijać swoje umiejętności, przez co mogą tym samym awansować na sędziów szczebla centralnego. Pozostaje jednak pytanie, czy program ten ma również za zadanie delegowanie arbitrów na mecze mistrzowskie, wśród których mogą ważyć się losy nie tylko zwycięstwa i trzech punktów, ale i mistrzostwa ligi, czy też spadku? Nauka w takich meczach nie wydaje się dobrym rozwiązaniem, a sędziowskie błędy zaważyły dziś na końcowym wyniku…

 

TS GWAREK TARNOWSKIE GÓRY – KGHM ZAGŁĘBIE II LUBIN 1:3 (0:1)

bramki:

0:1 – Łukasz Moneta 34 min.

1:1 – Kamil Cholerzyński 57 min.

1:2 – Eryk Sobków 83 min. (karny)

1:3 – Mateusz Matras 90+1 min.

 

sędzia: Bartłomiej Szczecina (Lubuski ZPN)

widzów: 400

żółte kartki: Dyląg, Dzido (Gwarek) oraz Mucha, Moneta (Zagłębie)

 

GWAREK: Wiśniewski – Dyląg, Dzido, Cymerys, Śliwa – Fojcik (71′ Chrabąszcz), Cholerzyński, Oziębała (7′ Curyło), Pach, Pikul (60′ Joachim) – Jarka. Trener: Krzysztof GÓRECKO

 

ZAGŁĘBIE: Czajor – Borkowski, Piątkowski, Oko, Witsanko (75′ Gołębiowski) – Sirotov, Mucha (90′ Ryś), Matras, Moneta – Nowak (77′ Sobków), Żyra (86′ Soczyński). Trener: Adam BUCZEK

 

miasto_dofinansowanie

Komentarze

  • Izydor 15 / 09 / 2018 Odpowiedz

    Tak można krecić lody

  • TSGfan 15 / 09 / 2018 Odpowiedz

    Skuteczność, skuteczność i jeszcze raz skuteczność.

  • spektrum 16 / 09 / 2018 Odpowiedz

    Z należytą starannością dobrani sędziowie zadbali aby goście wyjechali z Tarnowskich Gór zadowoleni. No cóż, my to jako kibice widzimy i ubolewamy nad tym, gdyż jest to nikomu niepotrzebne!

  • Izydor 16 / 09 / 2018 Odpowiedz

    Zgadzam sie z przedmowcą Gwarek miał przegrać i przegrał ciekawe czy OZPN wyciagnie w stosunku do tych panow konsekwencje

  • TSGfan 16 / 09 / 2018 Odpowiedz

    Fakt praca praktykantów z PZPN poniżej krytyki, ale jeżeli nie wykorzystuje się 100% sytuacji to meczu się nie wygrywa.

Dodaj komentarz