Po raz drugi w rundzie jesiennej Gwarek Tarnowskie Góry wraca z Gorzowa Wielkopolskiego bez punktów. Tym razem patent na tarnogórską drużynę znalazła drużyna Warty, który dzięki bramce Dominika Zakrzewskiego z ostatniej minuty pierwszej połowy pokonała Gwarka 1:0 (1:0). Mimo dużej różnicy w tabeli dzielącej obydwie drużyny, na boisku wcale nie było tego widać. Gospodarze swoją determinacją, zaangażowaniem oraz silną wolą walki zasłużenie zgarnęli trzy punkty, wydobywając się ze strefy spadkowej.

 

Zdjęcia z meczu Warta – Gwarek (fot. Marzena Stanek): TUTAJ.

Skrót meczu: TUTAJ.

 

Ostatni mecz wyjazdowy w tym roku przyszło naszej drużynie rozegrać w Gorzowie Wielkopolskim. Rywalem Gwarka była Warta, czyli beniaminek rozgrywek, dla którego sukcesem w tegorocznych rozgrywkach będzie z pewnością utrzymanie statusu drużyny III-ligowej. Do autokaru wiozących nasz zespół na ziemię lubuską nie wsiedli kontuzjowani do końca roku Fonfara, Oziębała, Curyło oraz Juraszczyk. W meczowej kadrze zabrakło także Michała Chrabąszcza, który ze względów osobistych nie mógł wystąpić w sobotnim meczu. Mimo towarzyszących od początku sezonu licznych braków kadrowych naszej drużyny, zdecydowanym faworytem meczu byli tarnogórzanie, którzy tym bardziej w meczach wyjazdowych nie zwykli tracić punktów. Doskonale jednak wiemy, iż na boisku statystyki nie mają zbyt dużo do powiedzenia…

 

Tarnogórzanie pierwszą część zaczęli niemrawo, jednak zdecydowanie lepiej niż gospodarze. W pierwszym kwadransie meczu zdecydowanie częściej oglądaliśmy grę na połowie Warty. Pierwszą okazję strzelecką goście wypracowali sobie w 4′ minucie meczu, lecz piłka po strzale Kamila Cholerzyńskiego przeleciała wysoko nad poprzeczką bramki rywala. Dwie minuty później było już jednak zdecydowanie groźniej. Rzut rożny wykonywał Sławomir Pach, a piłka trafiła najpierw na głowę Adama Dzido, a później odbiła się jeszcze od murawy i minęła minimalnie słupek bramki strzeżonej przez ukraińskiego bramkarza Warty, Vitaly’a Chizhykova. Pierwszy raz groźniej na połowie Gwarka Warta pokazała się w 17′ minucie meczu. Rzut wolny gospodarze wykonywali tuż obok linii pola karnego, a sprytnie rozegrany stały fragment gry rozpoczął Mariusz Kaczmarczyk, który szybko podał piłkę do wyskakującego z muru Damiana Szałasa, którego uderzenie z bliskiej odległości na bramkę przyjezdnych zdołał zablokować Sławomir Pach. Tarnogórzanie nie imponowali może w sobotę formą, jednak to oni stwarzali sobie w pierwszej połowie groźniejsze okazje. Nieco po pół godzinie gry najpierw piłki w polu karnym nie sięgnął Adam Dzido, a później bliski szczęścia był Dawid Jarka, którego uderzenie z bliskiej odległości minęło słupek bramki Warty. Gospodarze przebudzili się pod koniec pierwszej połowy i zrobili to w najlepszy z możliwych dla siebie sposobów. Po straconej w środkowej linii boiska piłce akcję gospodarzy rozpoczął Damian Szałas, a następnie futbolówkę zaadresował na prawą stronę boiska do Dawida Ufira. Boczny pomocnik Warty od razu podał piłkę przed bramkę Gwarka, a tam najszybciej nogę dostawił Dominik Zakrzewski, zdobywając z bliskiej odległości swojego trzeciego gola w sezonie, a pierwszego dla Warty w sobotnim meczu. Po bramce straconej przez naszą drużynę w 45′ minucie meczu, sędzia spotkania, pan Mateusz Maj gry już nie wznowił i zaprosił obydwie drużyny na przerwę. Gospodarze pokazali w tym momencie swoim gościom, jak łatwo można objąć w meczu prowadzenie, nie zostawiając zbyt dużo sił na boisku.

 

 

Cios w postaci straconej w ostatnich sekundach pierwszej połowy bramki musiał podziałać na gości w drugiej części meczu mobilizująco. Tarnogórzanie od pierwszych minut z dużo większym natężeniem brali się za konstruowanie akcji ofensywnych, jednak robili to strasznie nieporadnie. Przewaga w posiadaniu piłki, częste akcje ofensywne raz jedną, raz w drugą stroną na niewiele się jednak zdały. To właśnie od ataku lewą stroną drugą połowę zaczęli goście. Znajdujący się na linii pola karnego Sławomir Pach został przy próbie strzału zablokowany, a poprawka Mateusza Śliwy okazała się bardzo niecelna. Kolejne minuty wyglądały po stronie przyjezdnych podobnie. Ciągle brakowało tego kluczowego, ostatniego podania. Gospodarze, usatysfakcjonowani z korzystnego wyniku nie kwapili się do szybkich ataków na bramkę Gwarka. Ich wyjścia na połowę gości były przemyślane, a celem nadrzędnym było po prostu nie stracić piłki. W 58′ minucie oddali oni pierwsze uderzenie na bramkę Gwarka w drugiej połowie, a konkretnie uczynił to Mateusz Duchowski. Strzał napastnika Warty poszybował jednak wysoko nad poprzeczką. Siedem minut później pod bramką naszej drużyny było już jednak zdecydowanie groźniej. Szybka kontra gospodarzy zakończyła się wyjściem „sam na sam” zdobywcy pierwszej bramki Pawła Posmyka z Andrzejem Wiśniewskim. Tylko wielki kunszt bramkarski byłego zawodnika GKS-u Katowice spowodował, że Wiśniewski instynktownie wybił piłkę spod nóg napastnika Warty, a dobitka doświadczonego snajpera gospodarzy tylko i aż wylądowała na słupku. Niestety zmarnowana szansa gospodarzy nie wywołała na naszej drużynie większego zaangażowania. Gości stać było jedynie na celne, lecz zbyt słabe z dystansu strzały Bartosza Pikula i Kamila Cholerzyńskiego, czy pomoc obrońców Warty przy strzale z bliskiej odległości Patryka Joachima. Gospodarze mogli jeszcze w doliczonym czasie gry dopić gości drugim golem, jednak kolejny raz w pojedynku Pawła Posmyka z Andrzejem Wiśniewskim górą był bramkarz tarnogórskiej drużyny.

 

Ostatecznie tarnogórzanie po słabym meczu drugi raz w rundzie jesiennej polegli w Gorzowie Wielkopolskim. Tym razem nie grająca w tym dniu rewelacyjnie Warta, lecz nadrabiająca olbrzymim zaangażowaniem oraz wolą walki zasłużenie pokonała naszą drużynę. Tarnogórzanie po sobotnim meczu stracili nie tylko czwarte miejsce w tabeli, ale także status najlepszej drużyny ligi w meczach wyjazdowych. Zwycięstwo Warty było dopiero drugą domową wygraną w tegorocznych rozgrywkach, lecz dopiero pierwszą na stadionie przy ul. Krasickiego. Wcześniej zwycięstwo nad Rekordem Bielsko-Biała gorzowianie odnieśli grając na obiekcie Stilonu. Dla gospodarzy drugie zwycięstwo z rzędu pozwoliło wydostać się przynajmniej na tydzień ze strefy spadkowej. O tym, czy gorzowianie ponownie się w niej znajdą zadecydują wyniki ostatniej w tym roku kolejki ligowej. Dla Warty ligowa jesień skończyła się w sobotę, gdyż mecz ostatniej kolejki z MKS-em Kluczbork zwycięzca sobotniego meczu rozegrał awansem wcześniej. Gwarek o ostatnie punkty w 2018 roku powalczy za tydzień w domowym meczu ze Piastem Żmigród.

 

KP WARTA GORZÓW WIELKOPOLSKI – TS GWAREK TARNOWSKIE GÓRY 1:0 (1:0)

bramka:

1:0 – Dominik Zakrzewski 45 min.

 

sędzia: Mateusz Maj (KS Wrocław)

widzów: 100

 

WARTA: Chizhykov – Gołdyn, Żeliszewski, Siwiński, Kaczmarczyk – Ufir (72′ Paradowski), Wiśniewski, Szałas, Zakrzewski (56′ Kopeć) – Duchowski (85′ Markuszewski), Posmyk (90′ Sadowski). Trener: Mateusz KONEFAŁ

 

GWAREK: Wiśniewski – Dyląg, Dzido, Cymerys, Śliwa – Cholerzyński, Timochina (46′ Fojcik), Joachim (77′ Dworaczek), Pach, Pikul – Jarka (74′ Piwko). Trener: Krzysztof GÓRECKO

Print Friendly

Dodaj komentarz