Kamil Cholerzyński od swojego debiutu w Gwarku zalicza się do podstawowych zawodników tarnogórskiej drużyny. Mija właśnie rok od transferu doświadczonego pomocnika do tarnogórskiego klubu. Podpora defensywy zespołu prowadzonego przez trenera Krzysztofa Górecko w udzielonym nam wywiadzie opowiada o starcie swojej drużyny w rozgrywkach wiosennych rozgrywek III ligi.

 

Wychowanek GKS-u Katowice to niezwykle doświadczony zawodnik tarnogórskiego Gwarka. Mający za sobą przeszło 180 występów na zapleczu piłkarskiej Ekstraklasy to podstawowy gracz z talii kart trenera Krzysztofa Górecko. Zimowe przygotowania, początek sezonu, a także najbliższy mecz z Górnikiem Polkowice to tylko niektóre z tematów, o jakich opowie nam popularny „Kufel”.

 

Rozmawia: Mateusz Skutnik

 

Kamil, wydaje się, że pierwszy raz od bardzo dawna pogoda, przynajmniej w marcu, nie powinna przeszkodzić rozegrać płynnie wszystkich wyznaczonych na marcowe terminy kolejek ligowych. Za Wami dwa, ciężkie miesiące pracy w zimowym okresie przygotowawczym, a także siedem wymagających spotkań sparingowych. Praktycznie wszyscy cali i zdrowi przystąpiliście do pierwszego meczu ligowego w 2019 roku, czyli zwycięskiego spotkania z Agroplonem Głuszyna. Jakie odczuwasz wrażenia po zwycięskiej inauguracji wiosny?

Kamil Cholerzyński: „Jeśli mam być szczery to na pewno ulgę i ogromną radość. Pierwszemu meczowi po tak długiej przerwie zawsze towarzyszy niewiadoma. Niestety taki mamy klimat, że przerwa zimowa jest bardzo długa i brakuje adrenaliny meczowej tej całej otoczki około spotkaniowej. Sparingi to jednak nie to samo i ciężko jest odtworzyć warunki meczów o stawkę. Do tego trzeba pamiętać że mecz ligowy z Agroplonem to był nasz pierwszy kontakt z naturalną trawą od grudnia stąd też w głowach tliła się taka niepewność co do tego pierwszego meczu. Tym bardziej się z tego cieszymy że udało się dobrze wystartować.”

 

Zespół Agroplonu Was czymś zaskoczył?

Kamil Cholerzyński: „Czy zaskoczył ciężko powiedzieć, uważam że mamy na tyle mocny i doświadczony zespół, że możemy decydować o sposobie prowadzenia gry i to my powinniśmy kontrolować przebieg spotkania. Na pewno ciężko się gra pierwszy mecz po zimie, bo nie wiadomo czego spodziewać się po przeciwniku, przez zimę rywal mógł zmienić ustawienia grać zupełnie inaczej, niż na jesień, ale my musimy być na to gotowi i odpowiednio reagować na sytuacje boiskowe.”

 

Kiedy każdy zespół III ligi powoli napędza się z kolejnym meczem, Gwarek po tygodniu meczowym pauzował z powodu przeniesienia ligowego meczu z Ruchem Radzionków. Jak zareagowaliście na ten wolny od meczu czas? W końcu od początku przygotowań sześć kolejnych sobót graliście typowo mecze bez większej stawki, następnie jedno, ważne spotkanie o punkty… i konieczność odpoczynku. Jak to na Was zadziałało?

Kamil Cholerzyński: „Osobiście żałuje, że nie graliśmy. Bardzo długo czekamy na te mecze ligowe, każdy tęskni za spotkaniami o punkty i gdy już wystartowaliśmy to czekał nas znowu dwutygodniowy rozbrat od meczy mistrzowskich. Jednak z punktu widzenia szkoleniowego na pewno mogliśmy jeszcze poprawić pewne aspekty motoryczne tak, aby baki były zalane po sam korek i nie zabrakło paliwa do ostatniego meczu sezonu.”

 

Różnie o grze Gwarka się jesienią mówiło. Dobrze graliście z czołówką ligi, aby zgubić punkty z dolną częścią tabeli. W statystykach górowaliście nad rywalami, ale strzelaliście mało bramek. Wiem, że podążając za przysłowiem „nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem” na starcie wiosny nie ma co do jesieni wracać, ale jednak chciałbym również poznać Twoją opinię na temat wyników Gwarka podczas pierwszej części sezonu. Jakby na to nie patrzeć, Gwarek utrzymał dobrze, czwarte miejsce z jesieni 2017 roku.

Kamil Cholerzyński: „Z miejsca w tabeli myślę, że jeszcze można być umiarkowanie zadowolonym, ale ze straty punktowej do lidera już nie. Jesteśmy źli na siebie, że tracimy punkty z dołem tabeli, a awanse robi się wygrywając właśnie z dołem tabeli. Kiedyś żartowałem sobie, że gdyby w 3 lidze był podział na grupy mistrzowską i spadkową to w mistrzowskiej zdobylibyśmy mistrzostwo, a jeśli trafilibyśmy do spadkowej to pewnie byśmy spadli ligi! (śmiech)”

 

Kadra zimowa Gwarka w porównaniu z jesienią zmieniła się nieznacznie. Do naszej drużyny dołączyła trójka nowych graczy: Przemysław Mizgała, Konrad Pipia, a także Dominik Konieczny. Z Dominikiem Koniecznym występowałeś w środku pomocy praktycznie przez całą wiosnę ubiegłego roku, więc z pewnością znasz jego mocne, boiskowe strony, tak z Przemkiem Mizgałą oraz Konradem Pipią gracz praktycznie po raz pierwszy w jednym zespole. Jak byś ich scharakteryzował?

Kamil Cholerzyński: „Przemka Mizgałę znałem już wcześniej z pierwszoligowych boisk, choć nigdy przeciwko sobie nie graliśmy. Nie ma co ukrywać, Przemek to doświadczony zawodnik z dużymi umiejętnościami, który potrafi zagrać świetne podanie otwierające. Myślę że dzięki niemu będziemy stwarzać sobie więcej sytuacji podbramkowych, szczególnie w meczach z dołem tabeli, gdzie drużyny zazwyczaj bronią w pressingu niskim i wtedy potrzeba zawodnika, który znajdzie przestrzeń na boisku, w którą można zagrać piłkę z zegarmistrzowską precyzją. Jeśli chodzi o Konrada to obiło mi się o uszy nim przyszedł do Gwarka, że dobrze prezentował się w juniorach GKS-u Tychy, gdzie był wyróżniającym się zawodnikiem. Jest piłkarzem, który bazuję na szybkości, do tego dobrze potrafi dośrodkować. Myślę, że da nam wiele dobrego, ponieważ pasuje do naszego modelu grania.”

 

A jak współpraca z Koniecznym? Wiosna ubiegłego roku to bardzo dobra współpraca pomiędzy Waszą dwójką w środku pola. W sezonie 2018/2019 częściej gracz jednak jako partner Adama Dzido w roli stopera. Co możesz powiedzieć zarówno o pracy z Koniecznym, jak i z Dzidem? Jest sporo różnic?

Kamil Cholerzyński: „Kone to bardzo dobry zawodnik. Uważam, że spokojnie powinien grać już ligę wyżej. Jest bardzo inteligentny, a do tego pracowity, cenie takich zawodników i trzymam za niego kciuki, aby zrobił karierę o takiej jakiej marzy. Natomiast jeśli chodzi o Adama to dziwie się, że jeszcze jest na poziomie trzeciej ligi. To też pokazuje, jak w Polsce kuleje skauting, bo według mnie jego już tu dawno powinno nie być. Oczywiście cieszymy się, że jest z nami, bo daje nam ogromną jakość w defensywie, ale jeśli mam być szczery to już powinien grać w pierwszej lidze. Ma świetne warunki fizyczne, potrafi bardzo dobrze bronić i co ważniejsze, potrafi w sposób dobry rozegrać piłkę, no i strzela dość dużo bramek. Co do różnić to ciężko porównać z racji specyfikacji pozycji, jednak środek obrony dość mocno różni się od pozycji środkowego pomocnika, jeśli chodzi o zadania ofensywne jak i defensywne.”

 

W najbliższą sobotę przyjdzie nam zmierzyć się z liderem ligi, jednym z kandydatów do awansu – Górnikiem Polkowice. Pogrzebałem nieco w statystykach i sprawdziłem, że w meczach ligowych mierzyłeś się z Górnikiem trzykrotnie. W barwach katowickiej GieKSy w sezonach 2010/2011 oraz 2011/2012 dwukrotnie udało Wam się pokonać rywala. Dopiero po ponad sześciu latach w meczu, w którym grałeś przeciwko Polkowicom przytrafiła się porażka z sierpnia ubiegłego roku. Jakbyś mógł ocenić zespół z tych sezonów, to czym by się różnił? W obecnej kadrze Górnika są zawodnicy, którzy już wtedy z Tobą rywalizowali na boisku, jak choćby Maciej Bancewicz, Marek Opałacz czy Kamil Wacławczyk.

Kamil Cholerzyński: „Nie ma tak dobrej pamięci, żeby przypomnieć sobie szczegóły tamtych spotkań i wskazać różnice, ale pamiętam Kamila Wacławczyka. Już wtedy robił na boisku różnicę i wiedziałem, że prędzej czy później trafi do ekstraklasy. Trafił do Bełchatowa, gdzie miał dość dobry okres. Marek Opałacz trafił do Floty Świnoujście, gdzie był filarem obrony i dość dobrze spisywał się na pierwszoligowych boiskach.”

 

Czy wymieniona przeze mnie trójka zawodników z poprzedniego pytania do Twoim zdaniem główne motory napędowe Górnika? Co Twoim zdaniem sprawiło, że zostali Mistrzami Jesieni obecnego sezonu?

Kamil Cholerzyński: „Zdecydowanie tak, Kamil Wacławczyk jest mózgiem tego zespołu. To on w głównej mierze odpowiada za kreowanie gry i potrafi dobrze to robić. Zespół z Polkowic jest dobrze zorganizowany szczególnie w ataku dość łatwo stwarzają sobie sytuacje bramkowe mają strzelonych najwięcej bramek w naszej lidze, są do bólu skuteczni to czego nam brakuje.”

 

Z pewnością w Waszych głowach nie zostaje przed sobotnim meczem nic innego, jak zrehabilitować się za wyjazdową porażkę. Ty strzeliłeś wtedy piękną bramkę, która została nominowana jako „Bramka Roku” w naszej corocznej zabawie, więc masz pewnie podwójną motywację, aby kolejną piękną bramką nie ustawić wynik meczu jak w sierpniu, a tym razem przyczynić się do zwycięstwa.

 

Kamil Cholerzyński: „Na takie mecze się czeka. Nie ma co ukrywać, na III-ligowe realia Górnik Polkowice to jednak solidna firma. W pierwszym meczu strata pięć bramek na pewno bolała i zadra pozostała do tej pory. Piłka nożna jednak ma to do siebie, że można zrewanżować się dość szybko i na pewno zrobimy wszystko, by trzy punkty zostały w domu. Co do bramek, to nie ważne kto ją strzeli i w jaki sposób. Ważne jest, by zdobyć jedną bramkę więcej od rywala i zmniejszyć stratę w tabeli. Za ładne bramki dodatkowych punktów w tabeli nie dopisują.”

 

Jak będzie ostatecznie dowiemy się w sobotę około godziny 18:00. Zapytam Cię jeszcze odnośnie Twojego pobytu w Gwarku. W Tarnowskich Górach gracz od roku. Do Gwarka przyszedłeś nieco ponad rok temu z aspirującego o awans do II ligi Motoru Lublin. Piękną „Arenę Lublin” zamieniłeś na obiekt zespołu, który jednak z roku na rok poczynią kolejne kroki do przodu w aspektach infrastrukturalnych, jak i organizacyjnych. Jak się tutaj czujesz? Mamy wszyscy nadzieję, że nie żałujesz podjętej w zeszłym roku decyzji?

Kamil Cholerzyński: „Jestem typem człowieka, który nie patrzy w przeszłość, bo na to nie mamy wpływu. Wpływ mamy tylko i wyłącznie na teraźniejszość i przyszłość. Pobyt w Lublinie to świetny czas pomimo tego, że Motor jest tylko w 3 lidze na mecze chodziło po 3-4 tysiące ludzi, do tego piękny stadion, fajne miasto do życia. Ciężko porównywać Lublin z Tarnowskimi Górami, jednak to trochę inny kaliber. Na pewno fajnie, że Gwarek cały czas się rozwija, bo najgorsza jest stagnacja, jeśli coś lub ktoś się nie rozwija to się cofa. Mam nadzieje że za niedługo powstanie nowe boisko, które jest bardzo potrzebne. Ogólnie Gwarek jest dobrze odbierany jako klub stabilny i dobrze zarządzany jednak trzeba cały czas trzymać ręka na pulsie i dbać o to albo stawać się co raz lepszym i nie patrzeć na kluby które są od nas gorsze a starać się gonić te które są lepsze pod względem sportowym jak i organizacyjnym.”

 

Urodziłeś się w Katowicach, tam też się wychowałeś. Obecność w Gwarku innych zawodników związanych z GieKSą, czyli Grzegorza Fonfary, Andrzeja Wiśniewskiego czy Pawła Juraszczyka pewnie znacznie Ci pomaga.

Kamil Cholerzyński: „Na pewno łatwiej wtedy wchodzi się do szatni, ale ja nigdy nie miałem problemów z nawiązywaniem kontaktów. Poznałem tutaj wiele wartościowych osób, które bardzo cenie i szanuje. Chłopaki wielokrotnie imponują mi tym, jak zasuwają na treningach, pierwszy raz miałem do czynienia z taka sytuacją że ktoś łączy granie w piłkę z pracą i po 8 godzinnej pracy fizycznej przyjeżdża na trening i zasuwa jak zawodowiec. To są ludzie którzy mają w sobie ogromną pasje.”

 

No to jeszcze na koniec słówko o GieKSie, której do dzisiaj pozostajesz wiernym kibicem. Czy zwycięstwo w prestiżowych derbach nad GKS-em Jastrzębie będzie punktem zwrotnym w ligowych osiągnięciach katowiczan? Klub z taka tradycja, kibicami oraz sukcesami z pewnością nie zasługuje, aby znajdować się w strefie spadkowej.

 

Kamil Cholerzyński: „Zasługuje i nie zasługuje, na koniec liczy się tabela i kto ile zdobył punktów nazwy klubów schodzą na drugi plan w piłce nie ma litości i sentymentów. Jednakże mam nadzieję, że zwycięstwo w derbach będzie momentem zwrotnym i GieKSa zacznie regularnie punktować, bo kolejek zostało tylko 10, a potrzeba odrobić jeszcze 5 punktów. Jednak ja jestem optymistą i liczę na kolejne zwycięstwa. Na początku pytałeś o pauzę w rozgrywkach spowodowaną przełożeniem meczu z Ruchem Radzionków, humorystycznie podchodząc do sprawy mogliśmy poczuć się jak ekstraklasowicze i pierwszoligowcy. Oni też pauzują, tyle że z trochę innego powodu! (śmiech)”

 

Dzięki Kamil, powodzenia w sobotę!

Print Friendly

Dodaj komentarz