Zbliża się końcówka kwietnia, więc powoli wchodzimy w decydującą fazę sezonu 2018/2019. W maju drużyny trzeciej grupy III ligi rozegrają siedem ligowych spotkań. Przed ostatnimi dwoma meczami w czerwcu powinno się wiele w lidze wyjaśnić. Po ponad miesiącu wiosennego grania czas na pierwsze spostrzeżenia rozegranych spotkań. Nikt nie dokona tego trafniej, niż trener pierwszej drużyny Gwarka – Krzysztof Górecko.

 

Rozmawia: Mateusz Skutnik

 

Za nami 1/3 meczów w rundzie wiosennej. Mówi się, że drugi sezon po awansie do wyższej klasy rozgrywkowej jest zwykle cięższy, niż ten pierwszy. Na niecałe pięćdziesiąt dni przed końcem sezonu rzeczywiście można się z tym zgodzić?

Krzysztof Górecko: „Drugi sezon rzeczywiście jest trudniejszy, a my to chyba odczuwamy najbardziej na naszej skórze. Większość drużyn w III lidze gra już przeciwko nam zupełnie inaczej, niż to było w debiutanckim sezonie Gwarka na tym poziomie rozgrywkowym. Rok temu Gwarek był mało znanym zespołem i każdemu się wydawało, że z beniaminkiem z Tarnowskich Gór da sobie radę, a tu się okazało, że byliśmy na tyle mocni, wygrywając praktycznie mecz za meczem. W tej chwili kluby z nami grają już zupełnie inaczej, a nam gra się zdecydowanie trudniej, mimo, iż wydaje mi się, że kadrowo jesteśmy nieco silniejsi niż w porównaniu do zeszłego sezonu. Wyjątkiem może być brak Sebastiana Pączki, który wykonywał bardzo dużo dobrej pracy w ofensywie w poprzednim sezonie i jego nam dzisiaj brakuje.”

 

Wiosenne rozgrywki bywają jednak trudniejsze od tych jesiennych. Drużyny z dołu tabeli wzmacniają się, aby nie spaść z ligi. Odpadają również potencjalni rywale drużyn w walce o awans. Dla Pana zimowe przygotowania przeszły zgodnie z planem? Przerwa pomiędzy rundami ma olbrzymie znaczenie w kontekście przygotowań do rundy rewanżowej.

Krzysztof Górecko: „Zimą brakuje nam niestety w dalszym ciągu treningów na pełnowymiarowym boisku ze sztuczną nawierzchnią. Efekty tego widać dzisiaj na boisku. Praktycznie wszyscy nasi ligowi rywale przez całą zimę mieli do swojej dyspozycji pełnowymiarowe boiska sztuczne. Myśmy tak naprawdę mieli do swojej dyspozycji osiem jednostek treningowych na boisku w Piekarach Śląskich. Tego bardzo brakuje, dlatego wszyscy tutaj strasznie czekamy na rozpoczęcie prac w Tarnowskich Górach. Na początku rundy wiosennej niestety bardzo widać, że odstajemy od innych zespołów w elementach czysto piłkarskich. Oni czują boisko, czują jego przestrzeń. Można to porównać do chłopaka, który jest mistrzem w tenisie stołowym na stole o wymiarach metr na metr, a potem go „wrzucimy” na wiele większy stół. Efekt będzie jeden – on niestety sobie na nim nie da rady. Aż pięć jednostek treningowych musieliśmy zimą odwołać, ponieważ obiekt przy ul. Gliwickiej w Tarnowskich Górach nie był odśnieżony. W tym czasie biegaliśmy po bieżni, a nie grali w piłkę. To są detale, które w połączeniu dadzą niestety obraz tego, że te pierwsze mecze nie wyszły nam tak, jak zamierzaliśmy.”

 

Równo rok temu Gwarek miał na swoim koncie o trzy punkty zdobyte więcej, niż posiada obecnie, grając o jeden mecz mniej. Do tego dochodziła jeszcze rok temu gra w Pucharze Polski. Biorąc pod uwagę doświadczenie naszej drużyny pod względem umiejętności piłkarskich te trzy punkty mniej należy spostrzegać jako drobny minus, czy Pana zdaniem nie należy w ogóle do tego podchodzić w kwestii porównań do debiutanckiego sezonu Gwarka w III lidze?

Krzysztof Górecko: „Są to tak małe różnice punktowe, że czasami to przypadek decyduje o takiej różnicy punktowej. Weźmy pod uwagę to, że pierwszą rundę graliśmy bez Grzegorza Fonfary. Później do listy kontuzjowanych doszedł Przemysław Oziębała. Mieliśmy jesienią sporo problemów zdrowotnych, które z pewnością przełożyły się na nieco mniejszą zdobycz punktową, niż zakładaliśmy. Mecze z gorzowskimi drużynami czy MKS-em Kluczbork, a więc z drużynami z dołu tabeli tylko to potwierdzają. Nie zdobyliśmy w tych meczach żadnego punktu, a gdybyśmy byli mocniejsi kadrowo to pewnie byśmy zapunktowali, jednak tego się już nigdy nie dowiemy. Ogólnie wydaje mi się, że to są tak małe różnice, że nie ma żadnego powodu do niepokoju. Poza tym mogę powtórzyć odpowiedź z poprzedniego pytania, gdzie drużyny nas już znają i grają z nami inaczej niż w pierwszych meczach. Nasi zawodnicy są rozpracowywani na przedmeczowych odprawach, więc trzeba szukać nowych rozwiązań na treningach, aby przeciwnika zmylić. Są to takie detale, których kibic nie zauważa, a tego nie da się w parę dni pozmieniać. Myśmy całą zimę przepracowali nad poprawieniem ofensywy, ponieważ w pierwszej rundzie strzelaliśmy za mało bramek. W pierwszych czterech meczach zdobyliśmy trzynaście bramek, ale straciliśmy osiem. Ostatnie cztery mecze to zaledwie trzy bramki stracone, ale szwankowała w tych meczach nasza skuteczność. Cały czas trzeba coś zmieniać. Poza tym rok temu Stal Brzeg grała o awans, dziś gra o utrzymanie. Rezerwy Zagłębia Lubin czy Górnika Zabrze były zdecydowanie w drugiej części tabeli, dziś są w jej czubie. W czołówce w porównaniu z zeszłym rokiem cały czas są Górnik Polkowice, Ślęza Wrocław i Gwarek. To się nie zmieniło.”

 

Wspomniał Pan o nowych zespołach w sezonie 2018/2019. Liga się zatem bardzo wyrównała. Pod koniec marca Gwarek remisuje na własnym stadionie z liderem z Polkowic, tydzień później takim samym wynikiem kończy się mecz z ostatnią w tabeli Lechią Dzierżoniów. To tylko przykład, ponieważ Gwarek nie jest jedynym klubem, który w naszej lidze stracił łatwe punkty. Czy mimo wszystko sami jesteśmy sobie winni utraty tych punktów, czy rzeczywiście nie ma w tej lidze słabych drużyn i nikogo przekreślać w walce o ligowy byt jeszcze nie można?

Krzysztof Górecko: „Jedno i drugie jest prawdą. We Wrocławiu myśmy nie stworzyli sobie zbyt wielu okazji bramkowych, ale analizując tamten mecz można stwierdzić, że i gospodarze niczym szczególnym się nie wykazali pod naszą bramką. Ze Stalą Brzeg strzelamy szybko bramkę na początku meczu, kontrolujemy sytuację na boisku, gdzie trzy minuty po bramce Pacha, Patryk Joachim ma stuprocentową sytuację na podwyższenie wyniku i ją marnuje. W III lidze takie sytuacje muszą zakończyć się bramkami, inaczej przeciwnik wcześniej czy później to wykorzysta. Oprócz Górnika Polkowice różnice pomiędzy górą tabeli, a jej dolną częścią wcale nie są olbrzymie, więc te zespoły naprawdę stać na dobrą grę.”

 

We wczorajszym wydaniu katowickiego „Sportu” można przeczytać krótką notkę na temat naszego sobotniego meczu. Artykuł nazwany został „Specjaliści od gubienia punktów”. Co jak co, ale autor trafił chyba w samo sedno sprawy, gdyż w tym przypadku trzeba być dosyć mocno samokrytycznym i przyznać mu po prostu rację…

Krzysztof Górecko: „Trudno się z tym nie zgodzić. W sobotnim meczu tracimy bramkę w ostatniej minucie meczu, gubiąc przez to dwa punkty. Taka sama sytuacja trafiła nam się z Górnikiem Polkowice i tam kolejne punkty przepadły. Co innego tracić bramkę w końcówce meczu z Agroplonem Głuszyna, gdzie prowadzimy wysoko, a co innego w meczach, które przez to nie kończą się naszymi zwycięstwami. We Wrocławiu była z kolei całkiem inna sytuacja, bo tam musieliśmy się otworzyć chcąc za wszelką cenę wyrównać. Postawiliśmy tam wszystko na jedną kartę. W szatni jesteśmy wszyscy tego świadomi, że tą ligę tak naprawdę przegraliśmy z tymi zespołami z dołu tabeli. Wspomniałem już trzy nasze porażki, do tego dodajmy cztery punkty stracone w meczach z Lechią Dzierżoniów. Daje to trzynaście punktów. Można je teraz sobie wirtualnie dodać do naszego bilansu punktowego i wynik mógłby być całkiem przyjemny.”

 

Natomiast obecna strata punktowa do polkowiczan wynosi czternaście punktów, a więc o dwa punkty więcej niż wynosiła ona na półmetku rozgrywek. Lakonicznie można stwierdzić, że królowa nauk, czyli matematyka daje jeszcze szanse na przegonienie Górnika co najmniej dziesięciu zespołom, gdyż do zdobycia pozostaje w lidze jeszcze trzydzieści punktów. Mówiąc jednak na poważnie ciężko sobie wyobrazić sytuację, w której Górnik roztrwania swoją w pełni zasłużoną przewagę. Czy motywacja zawodników w wyścigu, w którym za drugie miejsce nie ma żadnej nagrody pocieszenia jest ciężkim zadaniem dla trenera?

Krzysztof Górecko: „Zdecydowanie tak. Jest to nie tylko nasz problem, ale i wielu innych zespołów. U nas może jest to nieco bardziej natężone, ponieważ w Gwarku gra sporo zawodników, którzy już wiele w piłce osiągnęli i grali zdecydowanie wyżej niż III liga. Dla nich żadnym handicupem nie jest drugie miejsce w III lidze, lecz zwycięstwo w rozgrywkach. Nam się jednak te drugie miejsce dalej marzy, ponieważ byłby to kolejny sukces w historii Gwarka Tarnowskie Góry. Mamy na to w dalszym ciągu szansę.”

 

Poprawić trzecie miejsce z zeszłego sezonu to naprawdę byłby spory sukces. Drugi rok startów, czyli ten umownie nazywając trudniejszy dałby klubowi kolejny progres.

Krzysztof Górecko: „Zwróćmy uwagę na jedną rzecz. Rozegraliśmy siedem meczów tej wiosny. Przegraliśmy w nich zaledwie jedno spotkanie. Jesteśmy zespołem, który jest ciężko pokonać i to jest fakt niepodważalny. Trzy zwycięstwa, trzy remisy, jedna porażka. Uważam, że to wcale nie jest zły wynik, a wręcz przeciwnie. Jednak musimy dalej pracować, bo jeśli zdarzy nam się przegrać dwa, trzy mecze z rzędu – to możemy się osunąć na szóste, siódme miejsce w tabeli. Tak jak już wspomniałem, ta liga jest niezwykle wyrównana. Przed nami trzy kolejne mecze z rezerwami, a więc mecze z kategorii „nie wiemy z kim gramy”… W sobotę mierzymy się z Zagłębiem II Lubin, czyli dzień po meczu ich pierwszej drużyny. Z Miedzią II Legnica gramy w terminie, w którym rozgrywki Lotto Ekstraklasy mają wolne, a później także z Górnikiem II Zabrze, także dzień po meczu ich pierwszego zespołu. Więc możemy grać z rezerwami tych drużyn, a może też być tak, że te składy będą mało co przypominać typowe „dwójki”…

 

„Rezerwowy” serial zaczynamy właśnie w sobotę od starcia z Zagłębiem. W rundzie jesiennej kibice zgromadzeni na stadionie w Tarnowskich Górach zobaczyli naprawdę dobre spotkanie. Gwarek przegrywał, doprowadził do wyrównania, a następnie zdobył nawet gola dającego prowadzenie, którego pamiętamy arbitrzy niesłusznie nie uznali…

Krzysztof Górecko: „(szybka odpowiedź) Tak, jednak pamiętajmy, iż ten sam sędzia po meczu na chłodno przyglądając się powtórkom wideo przyznał się do błędu. Nie zauważył tego, że gol zdobyty został prawidłowo, jednak po meczu za swoją pomyłkę przeprosił. Niestety nie można tego powiedzieć o panu Łężnym, który skrzywdził nas w meczu z Polkowicami i nie miał niestety za grosz honoru, aby po meczu powiedzieć „przepraszam”…

 

Przypominam ten mecz, ponieważ właśnie w nim wykluczony do końca roku z powodu kontuzji został Przemysław Oziębała, który także w sobotnim meczu ze Stalą Brzeg opuścił przedwcześnie plac gry. Czy wiadomo coś więcej na temat ewentualnej gry Przemka w sobotnim meczu w Lubinie?

Krzysztof Górecko: „Przemek jest już po wizycie u doktora Krzysztofa Ficka, czyli osoby bardzo cenionej w świecie medycyny sportowej w całej Polsce. Na szczęście to nic groźnego i Przemek z pewnością będzie brany pod uwagę przy ustalaniu kadry na wyjazdowy mecz w Lubinie.”

 

Przede wszystkim jednak sobotni mecz będzie starciem drugiej z czwartą drużyną w tabeli, które dzieli dystans zaledwie dwóch punktów. Jak ocenia Pan zespół Zagłębia biorąc pod uwagę już tylko czysto sportowe aspekty?

Krzysztof Górecko: „Zagłębie od wielu lat można pochwalić za świetną pracę z młodzieżą. Młodzi zawodnicy, którzy w zeszłej rundzie byli wspomagani przez zawodników z pierwszej drużyny, a więc Matrasa, Nowaka, Sirotova czy Monetę, zrobili na koniec rundy wręcz rewelacyjny wynik, plasując się tuż za Górnikiem Polkowice. Dziś już większości tych graczy nie ma w drużynie, przez co zespół sporo stracił, gdyż nowi młodzieżowcy grają w kratkę. Co nie mienia jednak faktu, że nasz najbliższy przeciwnik jest bardzo dobrym zespołem i każdy wynik w tej rywalizacji jest możliwy. Najgorsze jest jednak to, że tak jak już wspominałem wcześniej nie wiemy z kim będziemy grać. Może grać zespół rezerw, zespół z Lotto Ekstraklasy, a może zagrać i zespół pomieszany. Tego się dopiero dowiemy na pół godziny przed meczem czytając składy meczowe, stąd analiza przedmeczowa rywala może niestety nie mieć większego sensu.

 

Dziękujemy za rozmowę. Życzymy powodzenia w sobotę!

1 komentarz

  • Zig 25 / 04 / 2019 Odpowiedz

    Może i jest nas trudno pokonać, ale przy prowadzeniu cofamy się do obrony. I z zwycięstwa robi się remis

Dodaj komentarz