Przez nami druga część wywiadu, jaką udzielił po ogłoszeniu tymczasowego zawieszenia rozgrywek piłkarskich w Polsce trener drużyny Gwarka, Krzysztof Górecko. W drugiej części naszego wywiadu skupimy się już jedynie na kwestiach czysto sportowych. Trener Górecko podsumował m.in. zimowy okres przygotowawczy, okienko transferowe z udziałem III-ligowców, a także jak na razie jedyne spotkanie z udziałem Gwarka w rundzie wiosennej, zremisowany mecz we Wrocławiu z drugim zespołem Śląska. Zapraszamy do lektury!

 

Ciąg dalszy wywiadu z trenerem Gwarka Tarnowskie Góry Krzysztofem Górecko z dnia 22 marca.

Część pierwsza znajduje się: TUTAJ.

 

Rozmawia: Mateusz Skutnik

 

Wiosna dla sympatyków Gwarka zapowiadała się niezwykle ciekawie. Zanim jednak zejdziemy na tematy czysto piłkarskie chciałbym zapytać jeszcze o zimowy okres przygotowawczy. Przebiegł on zgodnie z Pańskimi oczekiwaniami czy napotkał Pan wraz ze sztabem szkoleniowym jakieś niezapowiedziane problemy?

Cały plan dotyczący przygotowania drużyny do wiosny został wykonany prawidłowo. Doskonale jednak wiemy, że brakuje nam pełnowymiarowego boiska ze sztuczną nawierzchnią, czego nie można nie zauważyć. Myśmy zimą na takim boisku, z którego korzystaliśmy dzięki uprzejmości MOSiR-u w Piekarach Śląskich, przepracowali zdecydowanie za mało jednostek treningowych. Mogło to w pierwszych meczach wiosny mieć olbrzymie znaczenie. Na nasze szczęście pogoda była zimą dla wszystkich dość łaskawa, nie było śniegu, więc mogliśmy w poniedziałki oraz czwartki trenować na boisku „Jordan” w Tarnowskich Górach. Nie jest to w pełni wymiarowe boisko, gdzie nie można przećwiczyć wielu aspektów piłkarskich takich jak np. stałe fragmenty gry czy pewne elementy taktyki. Tego nam brakowało. Mam jednak wielką nadzieję, że był to ostatni okres zimowy tutaj u nas w Tarnowskich Górach, gdzie nie mieliśmy do dyspozycji boiska pełnowymiarowego i w listopadzie będziemy mogli się cieszyć z nowego, pięknego obiektu tutaj w naszym mieście. Wiemy jednak, że obecny kryzys gospodarczy związany z koronawirusem może wiele inwestycji nieco opóźnić, ale nikt nie broni nam wierzyć, że wreszcie będziemy mogli zimą normalnie trenować. Dziś trenuje już tak cały piłkarski świat i to pokazuje, że boiska dla prawidłowego funkcjonowania klubów są niezbędne.

 

Zanim dotarł do nas nieproszony gość w postaci koronawirusa wszystkie kluby naszej grupy III ligi pracowicie spędzały okres zimowy testując nowych zawodników oraz rozgrywając mecze kontrolne. Z pewnością spoglądał Pan na poczynania naszych ligowych rywali. Proszę powiedzieć, który zespół przyciągnął Pana uwagę najbardziej?

Tradycyjnie każdy spoglądał na górę tabeli oraz drużyny, o których pisało się najwięcej, a więc na Ruch Chorzów i Polonię Bytom. Są to drużyny, które w przypadku dokończenia rozgrywek ligowych do końca będą walczyć o awans. Poczyniły one mocne transfery biorąc pod uwagę zakładany przez siebie cel. Łukasz Janoszka, Piotr Kwaśniewski ze strony Ruchu czy dwójka rewelacyjnych napastników jak Łukasz Krakowczyk oraz Adam Żak ze strony Polonii są to zawodnicy, którzy powinni grać wyżej niż III liga. Jak na III-ligowe możliwości moim zdaniem są to wzmocnienia, które spowodują, że te drużyny będą absolutnie poza zasięgiem innych zespołów. W tych drużynach upatruję też potencjalnego zwycięzcę ligi, jeśli oczywiście sezon zostanie dokończony na boiskach.

 

Tak jak wcześniej powiedzieliśmy nie było do tej pory możliwości nacieszenia się rundą wiosenną. Jedyny jak do tej pory rozegrany mecz ze Śląskiem II Wrocław może jednak dać Panu powody do drobnej satysfakcji. Remis na terenie lidera to Pana zdaniem cenna zdobycz?

Z perspektywy czasu jak najbardziej tak. Jadąc do Wrocławia na mecz każdy z nas wziąłby remis w ciemno i wracał zadowolony z jednym punktem do domu. Patrząc jednak na przebieg meczu można było mieć po nim mały niesmak. Pierwsza połowa była zdecydowanie dla nas, byliśmy drużyną zdecydowanie lepszą na boisku. W drugiej połowie do głosu doszedł Śląsk, ale to my mieliśmy sytuację, ale zakończyć mecz zwycięstwem. Proszę popatrzeć na ostatnie dziesięć minut meczu, a konkretnie na dwie sytuacje, które mieliśmy do zdobycia zwycięskiego gola. Niestety brakło szczęścia, a przede wszystkim skuteczności, aby strzały Sebastiana Dworaczka czy Patryka Joachima zamieniły się na gola. Gospodarze przez dziewięćdziesiąt minut nie mieli tak klarownych okazji do zdobycia gola. Gol wyrównujący był efektem naszych błędów w defensywie. Podsumowując już ten mecz na spokojnie jestem zadowolony z tego remisu. Wywieźliśmy punkt z trudnego terenu, który dał nam dodatkowo powiew optymizmu, że na wyjazdach z mocniejszymi patrząc na tabelę zespołami możemy powalczyć jak równy z równym.

 

U nas również siłą rzeczy szatnia została zimą poddana lekkiej kosmetyce. Odeszli m.in. Przemysław Oziębała czy Kamil Bętkowski, którzy mieli duży wpływ na obecną zdobycz punktową Gwarka. Nie ma z nami już również Dawida Fojcika oraz Damiana Kowalczyka. Strata wszystkich wymienionych zawodników to duży cios dla naszej drużyny?

Nikt chyba nie ma wątpliwości, że zarówno Przemek Oziębała jak i Kamil Bętkowski dawali zespołowi bardzo dużo jakości. Doświadczone wyniesione przez Oziębałę z gry w Ekstraklasie było widocznie podczas jego obecności u nas. Zdobył dla nas wiele cennych goli, które nie raz pomogły nam wyjść w meczach z trudnych opresji. Ponadto u Przemka można było dostrzec spokój na boisku, styl jego życia, czyli w pełni profesjonalne podejście do sportu dawało w szatni sporo pozytywu. Również sporo dobrego można powiedzieć o Kamilu Bętkowskim. Każdy, kto chodził tutaj na mecze Gwarka czy nawet na treningi widział, jakie ten człowiek ma niesłychane umiejętności piłkarskie. O jego przydatności dla zespołu niech świadczą również gole, które zdobył dla nas jesienią. Był u nas raptem sześć miesięcy, a został przez kibiców wybrany w grudniu „Piłkarzem Roku”. Bardzo szybko został przez tarnogórskich sympatyków doceniony. Nie ma jednak ludzi niezastąpionych i jestem przekonany, że lukę po nich da się wypełnić.

 

Nowy nabytek Gwarka, Sebastian Siwek pokazał już jednak, że może być pożytecznym zawodnikiem. Już podczas zimowych gier kontrolnych był silnym punktem swojej nowej drużyny.

Dokładnie. Ja się bardzo cieszę, że Sebastian jest z nami. Jest bardzo dobrym zawodnikiem, mającym wiele plusów. Jest w stanie załatać dziury w kadrze po Przemku i Kamilu, ponieważ jest bardzo uniwersalnym zawodnikiem. Może grać zarówno na bokach pomocy, jak i w środku za Kamila Bętkowskiego. Pokazał jak mówiłeś w meczach kontrolnych, że zdobywanie bramek nie jest dla niego rzeczą trudną. Podczas meczu we Wrocławiu udowodnił, że wpasował się do drużyny bardzo dobrze. Poza tym szatnia go bardzo szybko zaakceptowała. Jesteśmy jako klub zadowoleni, że pozyskaliśmy Sebastiana i z pewnością nam w najbliższych sezonach pomoże.

 

Do składu pierwszej drużyny została włączona również czwórka nowych młodzieżowców. Oskara Ziemianka miał Pan już możliwość poznania szerzej pod koniec zeszłego roku, kiedy zaczął trenować z drużyną seniorską. Jakubowie Tobor oraz Gryc, a także Łukasz Stosiek Pańską uwagę przykuli natomiast zimą. Czy mógłby Pan przybliżyć kibicom ich poczynania, dzięki którym znaleźli się w Gwarku?

Sprowadzenie tych młodych zawodników było przemyślane. Jest to krok poczyniony w przyszłość, bowiem jak zaznaczyłeś są to jeszcze bardzo młodzi zawodnicy. Każdy z nich w tym roku będzie obchodził swoje 18-te urodziny. Będziemy ich powoli wprowadzać do seniorskiej piłki. Na dzień dzisiejszy z racji małego doświadczenia mogliby mieć ciężko oczywiście odnaleźć się na III-ligowym poziomie, ale zobaczymy co będzie za rok. Będą już wtedy bardziej doświadczeni, o rok starsi. Jak dobrze wiemy cały czas obowiązuje w polskiej piłce nożnej przepis o konieczności gry młodzieżowców, więc będziemy ich krok po kroku wdrażać w ten dorosły, piłkarski świat. Dziś nie jesteśmy w stanie jednoznacznie powiedzieć czy dadzą radę, czy zaistnieją w Gwarku, bo życie pisze nam różne scenariusze. Obecnie mamy jako sztab szkoleniowy większą możliwość rotowania składem, zajęcia treningowe wyglądają dużo lepiej, a my mamy również większą możliwość przyglądania się tym chłopcom i oglądać ich progres sportowy.

 

Wspomniał Pan o szerszej kadrze, a ta z pewnością przyda się podczas zmagań pucharowych. Na chwilę obecną nie wiemy jak się piłkarska wiosna dalej potoczy, ale oprócz rozgrywek ligowych, Gwarkowi pozostaje do rozegrania jeszcze finał Pucharu Polski na szczeblu Podokręgu Bytom. Ewentualne zwycięstwo i awans na wyższy poziom będzie wymagało częstszego grania, o ile powtórzmy to raz jeszcze, liga w maju ruszy. Nie będzie jednak łatwo, bowiem pewnie chrapkę gry na wyższym szczeblu pucharowych rozgrywek ma jeszcze finałowy rywal Gwarka, Szombierki Bytom.

Myśmy o tym już od dosyć dawna głośno mówili, że w tym roku ciężko będzie przy tak dużej rywalizacji wygrać rozgrywki ligowe. Będziemy oczywiście w każdym meczu walczyć o zwycięstwo, także i w tym pucharowym. My tutaj w Gwarku jesteśmy bardzo ambitni. Mówię tu o Zarządzie Klubu, wszystkich pracownikach Gwarka, a przede wszystkim o szatni. Jeżeli jest możliwość wygrania rozgrywek o Puchar Polski to dlaczego mielibyśmy o niej nie skorzystać? O zwycięstwo na etapie Podokręgu z pewnością będzie bardzo trudno, bo rywalem jest lider IV ligi śląskiej, rewelacyjne Szombierki. Chcielibyśmy jednak zaistnieć na etapie wojewódzkim, bo nie ma co ukrywać, że zwycięstwo na tym etapie niesie za sobą spory zastrzyk finansowy dla III-ligowego klubu. Musimy jednak pamiętać, że jeden słabszy mecz momentalnie eliminuje zespół w walce o zwycięstwo. Co innego rozgrywki ligowe, gdzie porażka nie czyni wielkiej tragedii, a co innego rozgrywki pucharowe. Chcemy w tym roku w Pucharze Polski powalczyć, ale musimy być skoncentrowani. Tym bardziej, o ile nie udałoby się ligi dokończyć, tak w pucharze pozostaje do rozegrania zaledwie kilka spotkań.

 

Z pewnością ma Pan plan dotyczący Gwarka Tarnowskie Góry na wiosnę. Jak będzie wyglądał Gwarek w drugiej części sezonu 2019/2020?

Myśmy już zimą zaczęli pracę nad jednym elementem poprawy naszej gry wiosną. Nie będę może zdradzał naszym rywalom nad czym pracowaliśmy dokładnie, ale będziemy bardzo zwracać uwagę na to, jakie postępy poczyniliśmy z każdym kolejnym mam nadzieję meczem. Grać rewelacyjną dla oka piłkę i wygrywać mecz za meczem niestety się nie da, choć kibice bardzo by tego chcieli. Ja sobie zadaję zawsze pytania, czy chcemy grać bardzo ładnie w piłkę czy chcemy gromadzić punkty? Będziemy robić wszystko, aby w jak największym stopniu móc połączyć te dwie rzeczy. Gwarek ma wiosną grać ofensywnie, ma zdobywać bramki, cieszyć się grą. Na trudnym terenie we Wrocławiu mogliśmy śmiało pokusić się o co najmniej trzy bramki, co na boisku lidera nigdy nie jest łatwe. Tym razem się nie udało, ale to tylko zmobilizowało nas do jeszcze większego poświęcenia. Gwarek ma być zawsze w czubie tabeli. Do tego będziemy co mecz dążyć.

 

W tym ciężkim dla sportu czasie pojawia się wiele pomysłów na temat bezpiecznego dla zdrowia i życia dokończenia rozgrywek. Nie ma już czerwcowych meczów Mistrzostw Europy. W niemieckiej Bundeslidze pojawił się pomysł dokończenia sezonu grając co trzy dni. Oczywiście nie ma co porównywać do końca jednej z najlepszych lig świata do półprofesjonalnych rozgrywek III ligi, ale czy Pan dopuszcza możliwość grania co trzy dni, jeżeli w maju można by było bezpiecznie wznowić rozgrywki?

Osobiście tak. Myślę, że każdy trener odpowiedziałby tak samo. Tym bardziej, że lepiej chyba jest grać o trzy dni, niż nie grać później w ogóle. Jeżeli staniemy przed wyborem zakończenia grania w sezonie 2019/2020, lub grać co trzy dni to potwierdzam co powiedziałem wcześniej. To będzie jednak w tych niższych ligach troszeczkę trudniejsze do wykonania, bowiem w naszej lidze mamy drużyny profesjonalne oraz półprofesjonalne. U nas zawodnicy do południa pracują. Już jeden mecz z początku wiosny został na środę przełożony. W naszym przypadku jest to daleki wyjazd do Legnicy, więc chłopacy muszą w środę zabrać sobie wolne. Jednak z drugiej strony ile tych wolnych w pracy trzeba będzie jeszcze zabrać? Mam nadzieję, że każdy z nas będzie w stanie sobie to jakoś „połapać”. Warunek jest jednak w tym przypadku jeden. Najpierw musimy wspólnie wygrać ten najważniejszy dla nas mecz – pokonać koronawirusa.

 

Również mamy taką nadzieję. I oby to nastało jak najszybciej! Dziękuję Trenerze za rozmowę.

Print Friendly

1 komentarz

  • baryton11 02 / 04 / 2020 Odpowiedz

    A czy podział na 2 grupy: mistrzowską i spadkową po 9 drużyn i dalsza gra wg. zasad jak dotychczas grała ekstraklasa nie byłby dobrym rozwiązaniem? Wtedy do zakończenia rozgrywek pozostałoby 8 kolejek bez konieczności gonitwy i gry w środy. Dotychczasowe mecze byłyby uwzględnione ( punkty po połowie) a dalsze rozstrzygnięcia nastąpiłyby w wyniku gry na boisku.Nowy sezon 2020/2021 mógłby się rozpocząć planowo .Oczywiście jest to rozwiązanie na okoliczność wystąpienia siły wyższej i jest obarczone pewnymi wadami ale warte jest rozważenia, wszystko zależy od tego kiedy tak naprawdę wznowione będą rozgrywki?