Ciężko sobie dziś wyobrazić podstawową jedenastkę Gwarka bez Sebastiana Pączko. Ofensywny zawodnik Gwarka po rocznej przerwie od piłki znów pokazuje swoją przydatność do zespołu i potwierdza swoją ważną rolę, którą odgrywa w starej – nowej drużynie. Jego start w obecnych rozgrywkach należał do lepszych w jego piłkarskiej karierze. Jak Sebastian Pączko spędza wolny czas od grania, jak przebiegała jego piłkarska kariera poza regionem, a także jak ocenia bieżące rozgrywki w wykonaniu swoim oraz zespołu? Zapraszamy do lektury!

 

Jeden z liderów Gwarka od początku sezonu 2019/2020 imponował skutecznością i wydawałoby się, że nie ma dziś ani rzeczy ani osoby, która mogłaby go powstrzymać od zdobywania kolejnych goli. Przeciwnik o nazwie COVID z numerem 19 na plecach jest jednak rywalem, którego na razie ciężko jest przejść. W wywiadzie, którego Sebastian udzielił kilka dni temu nasz rozmówca przekonuje, że przy odpowiednim podejściu do zagrożenia nas wszystkich, uda się bezpiecznie wrócić do sportu. Zapraszamy do przeczytania wywiadu z najskuteczniejszym w tym sezonie zawodnikiem Gwarka, Sebastianem Pączko.

 

Rozmawia: Mateusz Skutnik

 

Mateusz Skutnik: Każdemu człowiekowi należy się odpoczynek od pracy. To nie podlega żadnym wątpliwościom. Jednak miesiąc przerwy od piłki to chyba dla nas wszystkich trochę zbyt wiele. Domyślam się, że w Twoim przypadku głód piłki, meczów o stawkę, rywalizacji na boisku w skali od 1 do 10 słupek wskazujący liczbę już dawno wskazał nawet 20-stkę.  

Sebastian Pączko: Zdecydowanie! Jestem pewny, że każdemu brakuje tej rutyny – treningi, mecze, gra o 3 punkty, rywalizacja… Jednak to oczywiste, że dzisiaj sport schodzi na drugi plan i najważniejsze jest zdrowie naszych rodzin oraz innych osób. Liczę na to, że odpowiednie podejście ludzi do całej sytuacji skróci okres przestoju nie tylko w sporcie, ale również w innych aspektach codzienności.
 
 

Jak obecną sytuację godzisz z pracą zawodową oraz wolnym czasem?

Tak na prawdę to nic się nie zmieniło w porównaniu z poprzednimi miesiącami. Powiedziałbym nawet, że w mojej branży tej pracy jest więcej, bo mnóstwo osób szuka dziś dodatkowego zarobku. Praca online daje takie możliwości, że bez problemu możesz sobie poukładać wszystko tak, aby znaleźć czas na jedzenie, odpoczynek i inne „domowe” zajęcia. 
 
 

Zwykle jest tak, że im dłużej nie masz z kimś kontaktu, tym bardziej za nim tęsknisz. Drużyna w wielu częściach życia jest nazywana „drugą rodziną”. Jest jakiś zawodnik, którego Ci dziś brakuje z szatni najbardziej? Jego żartów, marudzenia lub po prostu jako osoby?

Myślę, że każdemu tego przebywania w szatni brakuje, bo jesteśmy ze sobą zżyci i praktycznie codziennie przez jakieś 10 miesięcy w roku się widzimy. Kontakt mamy cały czas na naszej grupie na WhatsApp’ie, ale to oczywiście nie to samo. 

 
 

Chodzą różne słuchy odnośnie zakończenia sezonu, bądź jego dogrania w późniejszym terminie. Ciekaw jestem jak Ty, jako zawodnik przysłuchujesz się tym wszystkim prasowym doniesieniom. Jaki scenariusz Twoim zdaniem jest w tej chwili najbardziej prawdopodobny, no i czy jest on taki, jaki Ty byś sobie wymarzył?

W obecnej sytuacji nie ma takiego scenariusza, który dogodziłby wszystkim. Zobaczymy jakie będą odgórne decyzje, bo do nich musimy się dostosować. Jak pewnie każdy chciałbym rozegrać pełen zestaw gier, ale obawiam się, że będzie to niemożliwe.

 

Jak Ty, jako zawodnik ocenisz minioną rundę w wykonaniu swojej drużyny? Każdy przed sezonem wiedział, że będą to ciężkie rozgrywki. Wy po raz kolejny pokazaliście, że nawet w tak silnej grupie jesteście w stanie w dalszym ciągu znajdować się w ligowej czołówce. Rywale już chyba dawno wiedzą, że z Gwarkiem należy się liczyć?

W tym sezonie liga jest wyrównana i praktycznie każdy z każdym może wygrać. Mieliśmy lepsze mecze, ale trafiały się też słabsze. Na pewno jest pewien niedosyt, bo często przez głupie błędy bądź brak skuteczności traciliśmy punkty, ale tak „gdybać” może każdy… Uważam, że stać nas na skończenie ligi w pierwszej trójce czy czwórce, tylko pytanie czy będziemy w stanie to sprawdzić i dokończyć rozgrywki.
 
 

Zanim przybyłeś do Gwarka latem 2017 roku, spędziłeś wcześniej jeden sezon w I grupie III ligi, która zrzesza drużyny z województw mazowieckiego, łódzkiego, podlaskiego oraz warmińsko – mazurskiego. Występowałeś wtedy na wypożyczeniu w Sokole Ostróda, notując bardzo solidne występy (31 meczów, 8 bramek – przyp. red.). Jak oceniłbyś sytuacje tamtych drużyn jeśli chodzi o poziom gry, infrastrukturę czy podejście do wykonywanych obowiązków do tych realiów, które znasz z grania na śląsku?

Kilka klubów było bardzo dobrze zorganizowanych jak np. Widzew Łódź, ŁKS Łódź czy rezerwy Legii, ale były też kluby o dużo mniejszych możliwościach. W każdej grupie 3 ligi są takie kluby, które pod wieloma aspektami przewyższają konkurencje i takie, które bardzo widocznie odstają – wystarczy spojrzeć na tabele, bo w większości przypadków ma to w niej odzwierciedlenie. Oceniając ogólnie wydaje mi się, że mniej więcej pod każdym względem grupy 3 ligi są do siebie podobne.

 

Co zadecydowało o Twoim powrocie na Śląsk? Jak wspominasz tamten okres?

Wspominam go bardzo dobrze, bo było to fajne doświadczenie i sportowe i życiowe. Poznałem też wielu ludzi, z którymi do dziś trzymam kontakt. A chciałem wrócić, bo tutaj masz nieporównywalnie więcej możliwości niż na Mazurach. 

 

IMG_1254
Fot. Gdy Sebastian Pączko w swoim pierwszym sezonie gry w Gwarku wpisywał się na listę strzelców, Gwarek w 8 na 9 przypadków swój mecz wygrywał. Tak jak w meczu z Lechią Dzierżoniów jesienią 2018 roku.

 

Po rocznej przerwie ponownie ku uciesze fanów występujesz w koszulce z herbem Gwarka. Jak porównasz obecnego Sebastiana Pączko z tym, który w debiutanckim sezonie 2017/2018 był o krok od awansu z Gwarkiem do II ligi? Dostrzegasz jakieś różnice lub podobieństwa?

Uważam, że runda jesienna nie była w moim wykonaniu na tak dobrym poziomie jak tamte rozgrywki. Wtedy czułem się pewniej na boisku, ale na to wpływ ma przerwa, którą miałem i tak na prawdę rundę wiosenną stawiałem sobie za taką możliwość porównania. Przede wszystkim dlatego, że przepracowałem pełen okres przygotowawczy, który w zimę jest dłuższy niż ten letni czterotygodniowy. 

 

Jak myślisz, czego zabrakło wtedy do awansu? Szliście wtedy jak burza, umiejętnie i mądrze rozpychając się łokciami pomiędzy Górnikiem Polkowice, a Skrą Częstochowa, czyli głównymi wtedy kandydatami do awansu. Jak historia pokazała, każda z tych drużyn dziś gra jeden szczebel rozgrywkowy wyżej.

Zabrakło 3 punktów. „Wystarczyło” dowieść prowadzenie 2-1 ze Skrą. Tak się nie stało, a w następnych kolejkach też straciliśmy punkty i nie udało się tego awansu zrobić. Szkoda, bo byłaby to super historia, a jak czas pokazuje wtedy byliśmy najbliżej żeby to osiągnąć.

 

Podczas sezonu 2018/2019 w całości poświęciłeś się pracy zawodowej. Miłość do sportu jednak okazała się silniejsza. Brakowało Ci bardzo rywalizacji na boisku w tym czasie?

Pytałeś mnie na początku jak znoszę miesięczną przerwę, a nie tak dawno miałem roczną… Taki reset dobrze mi zrobił, być może trochę tego potrzebowałem. Tym bardziej żałuję, że nie możemy teraz grać bo tak jak wspominałem wcześniej, dopiero teraz dobrze czułem się i fizycznie i sportowo po przepracowanym okresie przygotowawczym. A w tamtym okresie przez kilka miesięcy totalnie się odciąłem od sportu, nawet nie oglądałem meczy, jedynie co to sprawdzałem wyniki, choć też nieregularnie. Od marca koledzy zaproponowali mi grę w Sportowej Lidze Firm i to był mój pierwszy raz gdy kopałem piłkę od czerwca, czyli ostatniego treningu w klubie – osiem miesięcy bez kompletnie żadnego kontaktu z piłką… Rozgrywki totalnie amatorskie – w 16 meczach strzeliłem 66 bramek, także o czymś to świadczy. Jednak było to dobre przetarcie i w sumie od tego zaczęły się przygotowania, żeby wrócić do gry od nowego sezonu. 

 

IMG_5385
Fot. Rywale w tym sezonie dość często oglądali plecy Sebastiana w meczach ligowych i kontrolnych.

 

Runda jesienna sezonu 2019/2020 to jak na razie Twój najlepszy wynik pod względem zdobytych goli na poziomie III ligi (wyrównanie ogólnego dorobku z sezonu 2014/2015 – przyp. red.). Zdobyłeś 8 goli, dzięki czemu znalazłeś się w ligowej czołówce strzelców III ligi. Czułeś, że to może być najlepsza, piłkarska wersja Ciebie jaką świat widział, gdyby nie szalejący wirus, który zatrzymał szalejącego na boisku Sebastiana Pączko?

Haha. Myślę, że jak każdy będąc na boisku, chce po prostu dać z siebie 100% i zdobyć z drużyną 3 punkty w każdym meczu. Fajnie, że w wielu meczach strzelałem i to nam pomagało te punkty zdobywać. Jako drużyna fajnie wyglądaliśmy w meczach kontrolnych, więc apetyt na grę o punkty był duży, a dobra forma drużyny przekłada się na to, że tych sytuacji do zdobycia goli jest więcej. U nas plus też jest taki, że wielu zawodników te bramki zdobywa i każdy przykłada do tego cegiełkę, czy dobrym odbiorem, czy rozegraniem piłki, czy też zachowaniem na boisku. Do zawodników ofensywnych należy wykorzystywanie tych sytuacji, które mamy, a nad tym też cały czas pracujemy, bo w wielu meczach zabrakło skuteczności.
 
 

Mecz ze Śląskiem we Wrocławiu był dla Ciebie 50-tym występem w Gwarku na poziomie III ligi. Statystyki masz można powiedzieć rewelacyjne. Połowę z tych meczów zakończyłeś zwycięsko, a do tego dwanaście razy mecz zakończył się podziałem punktów. Do tego doliczmy 18 zdobytych łącznie goli, a wierzymy w to gorąco, że jeszcze niejednokrotnie będziesz miał okazję do poprawy tych statystyk w najbliższym czasie. Przyznaj sam, tak całkiem szczerze i poważnie: czujesz się już jednym z liderów tej drużyny? Wychodzisz od początku w wyjściowym składzie, asystujesz, zdobywasz ważne bramki. Nie można obok takich faktów przejść niezauważonym.

Rewelacyjne byłyby gdyby tych bramek było 2x więcej :). Nawet nie sprawdziłem, że to już 50 meczy. Bilans meczy okej, ale mogło być tych zwycięstw trochę więcej. Faktycznie, gram praktycznie wszystko także na pewno czuje odpowiedzialność za to, żebyśmy jako zespół zdobywali tych punktów jak najwięcej. 

 

Do lidera klasyfikacji strzelców Mariusza Idzika z Ruchu Chorzów tracisz obecnie 6 bramek, a do drugiego Wojciecha Caniboła z Pniówka Pawłowice 3 bramki. W ligowej czołówce strzelców znajdziemy również dwójkę zawodników Lechii Zielona Góra Szymona Kobusińskiego oraz Wojciecha Okińczyca (po 9 bramek) czy mających tyle bramek co Ty Szymona Szymańskiego z Rekordu Bielsko-Biała, Marcina Lachowskiego z Polonii Bytom i Sebastiana Bergiera ze Śląska Wrocław. Trzeba przyznać, że znajdujesz się w bardzo zacnym gronie. Jednak jedynie Sebastian Bergier zdołał w pierwszym meczu sezonu zdobyć gola, który sprawił, że Gwarek nie zdobył choćby punktu. Z całą resztą radziliście sobie całkiem przyzwoicie. Co Twoim zdaniem powoduje, że z tymi lepszymi na papierze drużynami Gwarem radzi sobie zdecydowanie lepiej, niż z tymi potencjalnie uważanymi za słabsze?

Tak jak wcześniej mówiłem, liga jest bardzo wyrównana i każdy może wygrać z każdym. Forma dnia, skuteczność, mniej błędów niż u rywala – jest wiele czynników, które decydują o wyniku końcowym. Każdy daje z siebie 100%, ale po prostu może być tak, że rywale okazują się lepsi – taka jest piłka. Trzeba wyciągać wnioski i nieustannie iść do przodu.
 
 
I tego Wam jako drużynie, i Tobie jako zawodnikowi życzę – mam nadzieję już podczas drugiej części sezonu. Do zobaczenia na boisku!
 
Print Friendly

Dodaj komentarz