W sierpniu 2018 roku w meczu ligowym w Namysłowie z Agroplonem Głuszyna Przemysław Oziębała zadebiutował w barwach Gwarka Tarnowskie Góry. Jego każdy, kolejny występ utwierdzał w przekonaniu, że Gwarek pozyskał doskonałego zawodnika. Kontuzja odniesiona w połowie rundy osłabiła tarnogórzan w walce o kolejne zwycięstwa. Wiosną 2019 roku wrócił silniejszy, a przede wszystkim zdrowy i pełny sił, dzięki czemu znów mógł być zmorą dla rywali naszej drużyny. Z początkiem czerwca były już zawodnik Gwarka zanotował kolejny powrót – tym razem do rozgrywek Ekstraklasy.

 

Można sporo gdybać. Co by było, gdyby nie przerwano ligi z powodu pandemii koronawirusa? Ilu piłkarzy z polskiej ligi, włączając w to wszystkie szczeble centralne w naszym kraju nie rozwiązałoby kontraktów ze swoimi klubami? Co by się działo w niższych ligach, gdyby pozwolono im dokończyć sezon? Na te pytania nie poznamy już odpowiedzi. Liczy się tylko to, co jest teraz. Następstw pojawieniem się wirusa w marcu jest nieskończenie wiele, jednak pozwoliło nam to w wielu sytuacjach odkryć nową, często jednak długo przykrywaną wcześniej przez naszą dawną codzienność teraźniejszość. Życie napisało nowy scenariusz, który wielu z nas jeszcze jakiś czas temu nie przyjęłoby do wiadomość z uwagi na splot wielu, niespodziewanych zdarzeń.

 

Kiedy Przemysław Oziębała odchodził w pierwszych miesiącach 2020 roku do rezerw Rakowa Częstochowa pomóc zdolnej, częstochowskiej młodzieży w jak najlepszych występach w IV lidze śląskiej nie przypuszczał pewnie, że będzie kilka miesięcy później miał okazję ponownie po prawie pięciu latach przerwy występować na zdecydowanie większych obiektach piłkarskich w świetle telewizyjnych kamer. Może jednak miał iskierkę nadziei? To zostanie jego tajemnicą. Zapraszamy na wywiad z byłym zawodnikiem Gwarka, Przemysławem Oziębałą, który podczas swojego osiemnastomiesięcznego pobytu w Tarnowskich Górach zaskarbił sobie przychylność i sympatię wszystkich w Klubie zarówno jako zawodnik, jak i trener. Na wywiad z człowiekiem, który pokazał, że jednego należy się w życiu spodziewać – absolutnie wszystkiego.

 

Rozmawia: Mateusz Skutnik

 

Mateusz Skutnik: W ostatnim czasie pewnie udzieliłeś mnóstwa wywiadów opisując swoje emocje po pierwszym od pięciu lat występie w meczu Ekstraklasy. Jak wiemy był to szereg zdarzeń, który rozpoczął się od ponownych treningów z pierwszą drużyną, później powołaniem do 18-stki meczowej, a następnie pojawieniem się na placu gry. Co czuje zawodnik taki jak Ty, który mimo swojego niemałego doświadczenia dał się jednak zaskoczyć nieprzewidywanymi efektami życia piłkarza?

Przemysław Oziębała: Na pewno bardzo zaskakująca była dla mnie sytuacja, w której trener zadzwonił do mnie z propozycją treningu z pierwszą drużyną, nie mówiąc już o opcji znalezienia się w kadrze meczowej czy wejścia na boisko. Ale tak naprawdę to świetne uczucie znowu znaleźć się w tym miejscu, zdać sobie sprawę, że to jest tylko chwilowe. Chcę jak najwięcej z tego skorzystać. Podchodzę do tego poważnie, jestem bardzo zaangażowany i szczęśliwy, że jestem w stanie w jakimś stopniu pomoc trenerowi.

 

Przestawienie się na grę o trzy szczeble rozgrywkowe nie jest łatwe. Ty jednak jeszcze podczas swojego pobytu w Gwarku zawsze należałeś do zawodników doskonale przygotowanych fizycznie. W swoim ostatnim wywiadzie dla klubowej telewizji Rakowa powiedziałeś, że dużą rolę w tym odgrywa uwarunkowanie genetycznie każdego z zawodników. Mam jednak powody by sądzić, że Tobie to zawsze przychodziło z dużą łatwością, w końcu lata gry na szczeblach centralnych mogą to potwierdzić. Słusznie?

To jest dalej ten sam sport. Oczywiście naturalne jest to, że wszystko dzieje się dużo szybciej, na większej intensywności. Umiejętności indywidualne zawodników są na wyższym poziomie, ale dalej gramy w piłkę. Dodatkowo w naszej drużynie bardzo ważną rolę odgrywa taktyka i system w którym gramy. Jesteśmy na pewno pod tym względem świetnie przygotowani do każdego meczu, jeśli chodzi o przygotowanie motoryczne, wytrzymałość. Na pewno na wyższym szczeblu pomaga temu baza sportowa, bez której ciężko myśleć o czymś więcej. Czy mi to przychodzi z duża łatwością? Chyba nie do końca. Na pewno swoje trzeba wybiegać, wytrenować. W wywiadzie udzielonym dla Rakowa bardziej chodziło mi o szybkość, która jest uwarunkowana genetycznie i bardzo ciężko podnieść te parametry. Na pewno się da, ale w niewielkim stopniu.

 

 

Cztery mecze Ekstraklasy po wznowieniu rozgrywek za nami. Ty pojawiłeś się w połowie spotkań, notując odpowiednio remis oraz zwycięstwo. Twoje cenne doświadczenie w końcówce meczów okazało się na tyle ważne, że udało się utrzymać korzystne dla Was wyniki, a trzeba przyznać, że po Piotrze Malinowskim byłeś w tym momencie drugim najstarszym zawodnikiem na boisku w barwach Rakowa. W wielu przypadkach wiek nie gra roli, jednak jakie to uczucie mieć świadomość bycia ciągle potrzebnym w zespole, który jakby na to nie patrzeć należy do najlepszych szesnastu drużyn w Polsce?

Ogromnie się cieszę, że mogę jeszcze poczuć atmosferę Ekstraklasy, traktuję to jako taki bonus. Jestem naprawdę bardzo zadowolony, że jestem w stanie pomóc zespołowi, który gra na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Jeśli chodzi o wiek, to nie robiłbym wielkiej sensacji. Dalej czuje się młody! (śmiech).

 

Razem z innym klubem bliskiemu Twojemu sercu, a więc Górnikiem Zabrze, w którym występowałeś przez 2,5 roku, zdobyliście jako Raków po rundzie zasadniczej 41 punktów. Zarówno Wam, jak i zabrzanom do pierwszej ósemki zabrakło dwóch punktów. Z Górnikiem ponownie spotkasz się 10 lipca podczas meczu w Zabrzu. Kiedy odchodziłeś z Górnika po rundzie jesiennej sezonu 2014/2015, obiekt przy ulicy Roosevelta był w trakcie przebudowy. Teraz, mimo ciągle brakującej jednej trybuny robi duże wrażenie. Szykujesz się już zatem emocjonalnie na to spotkanie czy traktujesz ten mecz jak każdy kolejny?

Brakło nam naprawdę niewiele, ale tak już jest w sporcie. Teraz trzeba patrzeć przed siebie. Oczywiście czujemy niedosyt, jest to chyba zrozumiałe. Myślę, że tą sportowa złość pokażemy w kolejnych meczach i będziemy się cieszyć z kolejnych punktów. Jeśli chodzi o mecz z Górnikiem to na pewno będzie to bardzo ciekawe spotkanie. To świetna drużyna, mają wspaniały stadion i świetnych kibiców. Było by mi bardzo przyjemnie pojawić się znów na stadionie jako zawodnik.

 

Na co w ogóle stać Raków Częstochowa w sezonie 2019/2020?

Myślę, że pokazaliśmy już w tym sezonie, że stać nas na pierwsza ósemkę. A co będzie w przyszłym sezonie? Zobaczymy. Na pewno celem będzie właśnie ta pierwsza ósemka.

 

Tak naprawdę nie mieliśmy nawet okazji szerzej porozmawiać na łamach naszych klubowych portali społecznościowych, bowiem wszystko na początku roku potoczyło się bardzo szybko. Był jakiś moment, który podczas pobytu w Gwarku będziesz wspominać najbardziej? Było ich jakby nie patrzeć trochę jak choćby dwie bramki w meczu w Brzegu, w tym ta decydująca w ostatniej akcji meczu, gol w historycznym starciu w Tarnowskich Górach z Ruchem Chorzów czy Twoje początki pracy trenerskiej z miejscową Akademią.

Pozostanie na pewno wiele pozytywnych wspomnień, choćby wymienione przez Ciebie mecze czy początki mojej pracy w Akademii, ale przede wszystkim poznałem tam świetnych ludzi.

 

37 meczów i 10 bramek to Twój ligowy dorobek w Gwarku. Pewnie gdyby nie kontuzja odniesiona jesienią 2018 roku w meczu z Zagłębiem II Lubin śmiało można by doliczyć do tych liczb kolejne spotkania i trafienia. Nie myślałeś wtedy, że ta kontuzja mogła przekreślić Twoje szanse szybkiego powrotu na boisko? Rekonwalescencja przebiegła jednak na tyle dobrze, że wraz z początkiem rundy wiosennej byłeś gotowy do gry praktycznie na 100%.

Na pewno ta kontuzja uświadomiła mi, że trzeba mocno myśleć o przyszłości, niekoniecznie związanej z graniem w piłkę. Musze przyznać, że w rehabilitacji bardzo pomogli mi chłopaki z firmy Biogeneza z Tarnowskich Gór. Dużo z nimi rozmawiałem, korzystałem z ich produktów, miedzy innymi dlatego mogłem szybko wrócić na boisko.

 

Jedną z dróg, na których ponownie możesz się spotkać z Gwarkiem jest śląski Puchar Polski. Rezerwy Rakowa, które z Twoją pomocą na początku marca tego roku zapewniły sobie zwycięstwo w częstochowskim Podokręgu zameldowały się już na etapie wojewódzkim. Gwarkowi został do rozegrania finał, który może być przepustką do gry w dalszej fazie turnieju. Ćwierćfinały zaplanowane są na 22 lipca, czyli po zakończeniu rozgrywek Ekstraklasy. Co będzie czuł Przemysław Oziębała, gdy dojdzie do możliwego spotkania naszych drużyn w Pucharze Polski? Jesteś ciekawy takiej konfrontacji?

Bardzo miło było by się spotkać z trenerem i chłopakami. Z pewnością był by to ciekawy pojedynek, a dla mnie wyjątkowy, ale tylko poza boiskiem (śmiech).

 

Finałowy mecz ze Zniczem Kłobuck zagraliście mniej więcej w takim zestawieniu: (kolejność przypadkowa): Przemysław Oziębała, Artur Lenartowski, Mateusz Piątkowski, do tego kilku zawodników z pierwszego zespołu oraz wyróżniający się zawodnicy z drużyny juniorów. Takie „rezerwy” przygarnąłby nie jeden trener pierwszej drużyny w Polsce. Projekt Raków II Częstochowa miał za zadanie powalczyć wiosną o coś więcej niż podium w IV lidze śląskiej?

Dokładnie. Zespół jest mocny i bardzo dobrze prowadzony. Co by się działo wiosną to już mało istotne. Ja bardzo chciałbym, żeby ten zespół wywalczył awans w kolejnym sezonie.

 

A jak Twoja wygląda obecnie Twoja praca w Akademii Rakowa Częstochowa? Rozumiem, że musiała ona nabrać trochę korekt na czas trwania epidemii? To samo tyczy się roli skauta?

Obecnie mam mniej obowiązków jako trener w Akademii. Dyrektor Marek Śledź pozwolił mi skupić się na treningach w pierwszej drużynie na czas kiedy w niej zostanę. Podobnie szef skautingu.

 

Swoją drogą zimowe okienko transferowe było bardzo ciekawe jeśli chodzi o naszą drużynę. Kamil Bętkowski trafił co prawda tylko o szczebel wyżej do II ligi, ale do jednego z faworytów rozgrywek – katowickiej GieKSy i zdziwilibyśmy się bardzo, gdyby za miesiąc katowicki klub nie mógł świętować awansu do Fortuna 1 Ligi. Twój przypadek jest nam wszystkim znany. Twoim zdaniem Gwarek to dobry klub na promocję zawodnika do wyższej ligi?

Gwarek zawsze miał bardzo ciekawy skład, połączenie młodości z doświadczeniem, a przy tym świetną atmosferę. Myślę, że młodsi zawodnicy maja tam od kogo się uczyć i jest to duży plus. Reszta to kwestia indywidualna.

 

Tak na koniec, bo wiem, że godziny dzielą Cię od ważnego meczu ligowego z Wisłą Kraków, co mógłbyś przekazać zawodnikom naszej Akademii? Nasi młodzi zawodnicy najpierw mieli możliwość pobierania nauk od trenera Przemka, a następnie mogli oglądać Cię w telewizji podczas meczu rozgrywanego na najwyższym szczeblu piłkarskim w naszym kraju? Z pewnością wielu jest takich zawodników, którzy chcieliby przejść przez taką drogę kariery jak Ty!

Na pewno, żeby czerpali z gry w piłkę jak najwięcej radości i nigdy nie przestawali dawać z siebie wszystko. Wtedy łatwiej pokonać trudności związane ze sportem.

 

Dzięki Przemek za rozmowę i powodzenia dziś wieczorem!

 

Print Friendly

Dodaj komentarz