O dużym pechu może dzisiaj mówić drużyna Gwarka Tarnowskie Góry, która w meczu 12. kolejki rozgrywek III ligi grupy 3 przegrała z rewelacją rozgrywek, LKS-em Goczałkowice Zdrój 0:2 (0:0). Beniaminek, który w meczach wyjazdowych nie zaznał jeszcze w tym sezonie porażki, zwycięstwo zapewnił sobie w doliczonym czasie gry po bramkach Bartosza Marchewki oraz Piotra Ćwielonga. Tarnogórzanie, którzy nie odstępowali dziś formie rywalowi mieli wiele okazji na to, aby sami zadać decydujący o zwycięstwie cios, jednak niestety zabrakło skuteczności, która przesądziła o pierwszej od ponad dwóch miesięcy porażce.

 

Skrót meczu: TUTAJ.

Konferencja prasowa: TUTAJ.

 

W sobotę Gwarek podejmował na własnym obiekcie pierwszego z czterech ligowych beniaminków. W drużynie z Goczałkowic Zdroju można było dostrzec jednak wielu zawodników, którzy mają na swoim koncie występy w wyższych klasach rozgrywkowych. Do Tarnowskich Gór przyjechali Damian Furczyk, Kamil Łączek, Łukasz Hanzel czy znany z występów w Śląsku Wrocław czy Ruchu Chorzów, Piotr Ćwielong, który jest obecnie również trenerem beniaminka III ligi śląskiej. Na ławce rezerwowych mogliśmy oglądać również jednego z najlepszych polskich piłkarzy. Łukasz Piszczek, bo o nim mowa, to postać, którą zna każdy fan piłki możnej. Wybitny, były już reprezentant Polski, wykorzystując przerwę reprezentacyjną pojawił się w Tarnowskich Górach, aby wspierać z ławki rezerwowych swój klub jako drugi trener. W drużynie Gwarka nie oglądaliśmy na boisku braci Patryka i Kacpra Joachimów, którzy trenują już z drużyną po odbyciu kwarantanny, a także kontuzjowanego Bartosza Bartczuka, którego już niestety nie zobaczymy na boisku w rundzie jesiennej.

 

W pierwszym w historii starciu Gwarka z LKS-em Goczałkowice na nudę na mogliśmy narzekać, jednak zacznijmy od początku… Pierwsza akcja ofensywne pod jakąkolwiek z bramek miała miejsce w 5′ minucie meczu, kiedy to płaski strzał na bramkę Gwarka oddał Bartosz Marchewka. Parę chwil później, choć z nieco dalszej odległości bramkarza Gwarka Andrzeja Wiśniewskiego sprawdził Dominik Zięba, lecz raz jeszcze golkiper gospodarzy z łatwością obronił obydwa strzały rywali. Jego vis-a-vis w bramce Goczałkowic, Patryk Szczuka po raz pierwszy interweniować musiał w 13′ minucie meczu, kiedy to bezpośrednio z rzutu rożnego na bramkę uderzał Rafał Kuliński. Przy kolejnym dośrodkowaniu z narożnika boiska bliski szczęścia był Daniel Barbus, który najwyżej wyskoczył do dośrodkowanej przez Kulińskiego piłki. W 15′ minucie meczu było jeszcze groźniej. Raz jeszcze dośrodkował Kuliński (tym razem z rzutu wolnego), a Sebastian Pączko trafił piłką w słupek. Obie drużyny następnie długo wzajemnie badały się na boisku, przez co tempo ofensywnych akcji nieco zmalało. Dopiero w 29′ minucie raz jeszcze rywali postraszyli gospodarze. Rafał Kuliński strzelił z rzutu wolnego bezpośrednio na bramkę rywali. Piłka odbiła się jeszcze od muru i zmusiła bramkarza LKS-u do kapitalnej parady, dzięki której Patryk Szczuka wybił w ostatniej chwili piłkę nieuchronnie zmierzającą do bramki. Ostatni kwadrans pierwszej połowy ponownie zagwarantował wszystkim zebranym na obiekcie sporo emocji. Najpierw Bartosz Marchewka raz jeszcze oddał celny strzał na bramkę Gwarka, a następnie Sebastian Siwek płaskim strzałem mógł zdobyć pierwszą bramkę w meczu, jednak piłka minimalnie minęła słupek bramki gości. Pierwszą połowę zakończyły zbyt mocne, niecelne strzały nad bramką Damiana Furczyka za strony przyjezdnych, a także Sebastiana Siwka ze strony gospodarzy.

 

Drugą połowę strzałem nad bramką Gwarka rozpoczął w 47′ minucie Dawid Ogrocki z drużyny gości, jednak z każdą kolejną minutą przewagę na boisku osiągali gospodarze. Już w kolejnej akcji przed doskonałą szansą stanął Sebastian Dworaczek, który uderzeniem z ostrego kąta sprawdził Patryka Szczukę. Parę minut później, tym razem lewą stroną gospodarze zaatakowali raz jeszcze, a tym razem w roli głównej wystąpił Sebastian Pączko, którego strzał ponownie wybronił bramkarz LKS-u, a przed dobitką Sebastiana Siwka gości uratował jeden z defensorów klubu z Goczałkowic. Siwek swoją kolejną okazję miał w 56′ minucie, kiedy to po dośrodkowaniu piłki przez Rafała Kulińskiego strzelał głową, lecz niestety niedokładnie. Dwie minuty później znów o dużym szczęściu mogli mówić goście, a konkretnie wprowadzony w drugiej odsłonie meczu Piotr Maroszek. Kolejny raz lewą stroną szarżował Pączko, wycofał piłkę do Dawida Jarki, a na drodze strzału do bramki stanął właśnie doświadczony zawodnik gości. W kolejnych minutach szczęścia próbował również aktywny Rafał Kuliński. Raz była to nieudana próba strzału z rzutu wolnego, a w następnych dwóch przypadkach było już znacznie bliżej, jednak piłka jak zaczarowana do bramki Goczałkowic wpaść nie chciała. Goście „przebudzili” się w 75′ minucie, ale mogło to być przebudzenie na miarę bramki. Piłkę przed polem karnym ustawił sobie Piotr Ćwielong i strzał z rzutu wolnego posłał piłkę na poprzeczkę bramki Gwarka, natomiast kilkanaście sekund później Andrzej Wiśniewski w bardzo dobrym stylu obronił strzał Bartosza Marchewki. Gospodarze ponownie zareagowali bardzo dobre, wyprowadzając w kolejnych minutach następne, groźne akcje ofensywne, z których przynajmniej jedna powinna zamienić się na gola. Dwie z nich miał Sebastian Pączko, jednak w uderzenia włożył zbyt dużo siły, a także wprowadzony Kamil Bętkowski, który przed bramką nieczysto trafił w piłkę. Mecz ten niestety pokazał, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. W samym doliczonym czasie gry goście przeprowadzili kontrę, po którym objęli prowadzenie, a z bliskiej odległości bramkę zdobył Bartosz Marchewka. Tarnogórzanie postawili wszystko na jedną kartę w celu poszukiwania bramki wyrównującej, jednak znów na kontrę, a mecz zamknął mający swój udział w obu bramkach dla zwycięzców, Piotr Ćwielong.

 

Pechowa, niezasłużona wręcz porażka stała się niestety faktem. Brak skuteczności pod bramką rywali spowodował, że trwająca ponad dwa miesiąca seria meczów ligowych bez porażki została przerwana na własnym boisku. Okazję do rehabilitacji nasza drużyna będzie miała już w środę, kiedy to rozegra zaległy mecz z Polonią Bytom. Start derbowego meczu o godzinie 15:00 na obiekcie Szombierek.

 

 

TS GWAREK TARNOWSKIE GÓRY – LKS GOCZAŁKOWICE ZDRÓJ 0:2 (0:0)

bramki:

0:1 – Bartosz Marchewka 90+1 min.

0:2 – Piotr Ćwielong 90+4 min.

 

żółte kartki: Dzido, Dyląg (Gwarek) oraz Szymała (LKS Goczałkowice)

sędzia: Leszek Lewandowski (Śląski ZPN)

widzów: 250

 

GWAREK: Wiśniewski – Dyląg, Dzido, Kołodziej, Obuchowski – Timochina (68′ Jarka), Kuliński (82′ Bętkowski), Dworaczek, Barbus, Pączko – Siwek. Trener: Krzysztof GÓRECKO.

 

LKS GOCZAŁKOWICE: Szczuka – Dragon (68′ Mońka), Szymała, Rączka (46′ Jonda), Zięba (56′ Maroszek) – Ogrocki (68′ Kozina), Hanzel, Ćwielong, Łączek – Marchewka, Furczyk (82′ Grygier). Trener: Piotr ĆWIELONG.

 

Print Friendly

1 komentarz

  • timi 12 / 10 / 2020 Odpowiedz

    Nasza młodzież dostała po D… . Z rok LKS będzie walczył o II ligę super organizacja drużyny. albo Gwarek taki słaby

Dodaj komentarz