Runda wiosenna sezonu 2017/2018 na początku swojej drogi przysparza wszystkim sporo problemów. Wszystko to ze względu na przedłużającą się zimę, która uniemożliwia planowany start rozgrywek. Z osiemnastu zaplanowanych meczów udało się rozegrać zaledwie osiem, przekładając odwołane mecze na kwiecień i maj. Gwarek dwa mecze już musiał przełożyć. Czy zagramy w sobotę w Zdzieszowicach z tamtejszym Ruchem? My wierzymy, że tak.

 

Drużyna Gwarka po wzmocnieniach kadrowych nie może się już doczekać inauguracji ligi. Przekładane mecze powodują już i tak napięty terminarz spotkań ligowych w kwietniu i maju. Naszą drużynę już teraz czekać będzie maraton podobny do tego z poprzedniego sezonu, a nie jest jeszcze powiedziane, że pogoda nie spłata figla wszystkim drużynom jeszcze w najbliższych miesiącach. Tarnogórzanie nie próżnowali zimą i solidnie przepracowali okres przygotowawczy. Któż lepiej opowie o przygotowaniach Gwarka do ligowej wiosny, jak kapitan tarnogórskiej drużyny, od blisko trzech lat kluczowa postać dla Gwarka – Sławomir Pach.

 

Rozmawia: Mateusz Skutnik

 

Zacznijmy może od tego, co miało miejsce w drugiej połowie 2017 roku. Mistrzostwo IV ligi, wygrane baraże i debiut Gwarka w III lidze. Jakie dla Ciebie było te ostatnie sześć miesięcy? Jest bowiem do czego wracać.

Sławomir Pach: Do tych czerwcowych wydarzeń przygotowywaliśmy się od dawna. Po naszej grze w rundzie wiosennej wiedzieliśmy, że coś wisi w powietrzu. Wiedzieliśmy jednak także, że jak to w sporcie bywa, nie można niczego do końca przewidzieć. Na tym polega sport. Wywalczyliśmy ten upragniony awans, co niewątpliwie było sporym sukcesem. To były najważniejsze dwa mecze, podsumowujące cały sezon. Wcześniej nam się ta sztuka nie udała i po przegranych barażach z Unią Turza Śląska cały rok, mimo wszystko udany, bo zakończony mistrzostwem IV ligi, nie zakończył się tak, jakbyśmy sobie wymarzyli. Do III ligi wkroczyliśmy z przytupem. Wiedzieliśmy, że będzie fajne, jednak chyba nikt się nie spodziewał, że aż tak. Pierwsze dwa, trzy mecze były w naszym wykonaniu typowo zapoznawczymi, ale później jak już odpaliliśmy to poszło to wszystko w odpowiednim kierunku. Szkoda końcówki jesieni, bo była ona słabsza, ale wpływało na to kilka czynników. Mamy nadzieję, że jak już infrastruktura się poprawi w niedalekiej przyszłości, to wtedy będziemy przygotowani do każdego meczu w stu procentach.

 

W rundzie jesiennej nie wystąpiłeś w zaledwie jednym meczu ligowym. Z Twoich szesnastu meczów, aż trzynaście rozegrałeś w pełnym wymiarze czasowym. Jak na kapitana przystało śmiało można powiedzieć, że dajesz swoją grą przykład dla młodszych kolegów z drużyny. Co prawda na Twoim koncie widnieją tylko dwie bramki, to jednak aż siedem asyst musi robić wrażenie.

Sławomir Pach: Ubolewam troszeczkę nad tym, ponieważ będąc w Gwarku nauczyłem się sporo tych bramek zdobywać. III liga jest wiadomo trudniejsza niż IV liga, więc miałem nałożone przez trenerów inne zadania. W IV lidze osiągnęliśmy taką dominację, że mogłem skupić się na częstszym atakowaniu bramki rywala, grając nieco bliżej Dawida Jarki czy Bartka Polisa. Teraz bardzo cieszę się z tego, że pojawiły się asysty przy bramkach kolegów, które otwierały wynik meczów oraz niejednokrotnie je kończyły. Jeżeli chodzi o całokształt mojej gry na pozycji określonej przez trenera, to cieszę się z liczby asyst, jednak chciałbym popracować jeszcze nad zdobywaniem bramek, wtedy moim zdaniem wyglądałoby to znaczniej okazale. Ten jeden mecz, w którym nie wystąpiłem (domowy mecz z KS Polkowice – przyp. red.) był sumą dwóch żółtych kartek, które otrzymałem w wyjazdowym meczu z Rekordem Bielsko-Biała. Ten mecz cały czas mi się odbija czkawką, bowiem wyglądało to tam strasznie, jeżeli chodzi o stronę sędziowską. Wszystko, co robię na boisku robię z pełną kulturą. Owszem, będąc kapitanem mogę sobie pozwolić na nieco więcej niż koledzy, jednak zawsze jest to tylko słowna wymiana zdań, pozbawiona wszelakiej agresji czy nieżyczliwości do sędziego. Jesteśmy ludźmi, więc szacunek należy się każdemu. Nigdy jednak nie obraziłem sędziego i będę się tego trzymał. Pozostałe trzy mecze kończyłem zmianą przed czasem i mimo, że to było na parę minut przed końcem meczu, to jednak muszę to poprawić, abym zawsze był w pełni sił do końca meczu! (śmiech)

 

Chronologicznie idąc dalej czas na przerwę zimową. Jedenaście meczów kontrolnych, zimowy obóz sportowy w Myślenicach, zróżnicowane jednostki treningowe w Tarnowskich Górach. Nie nudziliście się zimą.

Sławomir Pach: Na pewno jak na te warunki, które mamy stworzone w Tarnowskich Górach to osiągamy dzięki tym bardzo wiele. Jak wszyscy dobrze wiemy w niedalekiej przyszłości warunki na obiekcie Gwarka będą jeszcze lepsze, więc komfort pracy będzie na jeszcze lepszym poziomie niż dotychczas. Trenerzy, pracownicy Klubu cały czas starają się, abyśmy mieli jak najlepsze warunki do trenowania. Hala sportowa, treningi na boisku ze sztuczną nawierzchnią, siłownia, basen oraz wyjazd do Myślenic bardzo dużo nam dały. Sam obóz sportowy jest dla zespołu bardzo ważny. To także integracja, która pomaga w stworzeniu perfekcyjnego zespołu. To nie tylko bieganie za piłką, ale dusza, serce czy szatnia Gwarka. Fajnie, że poznać można także wtedy tych młodszych chłopaków, dla których taki obóz jest wejściem w drużynę, gdzie sporo czasu spędzamy razem, wspólnie spożywamy posiłki, poznajemy się, aby później rozumieć się jeszcze lepiej nie tylko na boisku, ale i w życiu prywatnym.

 

Pod koniec zimowego okresu przygotowawczego grałeś jednak nieco mniej z uwagi na lekką kontuzję. Czy przed startem przedłużającej się rundy wiosennej Sławomir Pach jest już w pełni zdrowym?

Sławomir Pach: Można powiedzieć, że wszystko jest już w jak najlepszym porządku. Przez dwa tygodnie nie trenowałem na pełnych obrotach, jednak w jednostkach treningowych brałem udział, tylko ze specjalnym zestawem ćwiczeń. Jestem już jak najbardziej do pełnej dyspozycji trenera na pierwszy mecz, który pewnie kiedyś się odbędzie…

 

No właśnie. Przedłużająca się zima nie pozwoliła Wam zainaugurować ligi meczem w Pawłowicach Śląskich. Kiedy wydawało się, że uda się zagrać z Falubazem w sobotę, to na niespełna dobę przed meczem obfite opady śniegu zniweczyły pracę przy murawie i odwołano kolejny mecz. Dwutygodniowe opóźnienie rundy wiosennej spowodowane pogodą nie pomaga Wam pewnie w przygotowaniach do rozpoczęcia walki o punkty w 2018 roku. Jak na to wszystko reaguje szatnia?

Sławomir Pach: Staramy się wyciągać z tego jakieś pozytywy, obracać to trochę w żart. Niektórych rzeczy niestety nie przeskoczymy. Nie jesteśmy na takim poziomie, że mamy podgrzewane murawy czy na przykład jak Stadion Narodowy w Warszawie kryty dach, aby nam przed meczem nie napadało…

 

Chociaż ten czasami bywa otwarty! (śmiech)

Sławomir Pach: Chociaż czasami jak są ulewy, to i u nich bywa otwarty, tak więc czasem można tam zagrać i w piłkę wodną! (śmiech) Wracając do pytania to na pewno nie jest to komfortowa sytuacja. Przy takiej pogodzie nie mamy zbytnio gdzie trenować, bowiem wchodziliśmy już na naturalne boiska i teraz one znów są zmrożone. Niby najbliższe dni mają już być w miarę jak na marzec ciepłe, jednak w nocy w dalszym ciągu są przymrozki. Zobaczymy jak przygotują boisko w Zdzieszowicach, bo przy takich meczach tematem numer jeden jest zdrowie zawodnika i gra na zmrożonych boiskach nie ma nic wspólnego z futbolem, a przy nieszczęściu można nabawić się przykrej kontuzji.

 

Myślisz, że żyjemy już w takich czasach, że możemy takie problemy ominąć? Twoim zdaniem rozgrywając mecze na przykład awansem z rundy wiosennej jeszcze jesienią, czy dogrywanie finałów Pucharu Polski w poszczególnych podokręgach przy korzystnych warunkach atmosferycznych przed przerwą zimową to jakieś wyjście z sytuacji?

Sławomir Pach: Zawsze tak było, aczkolwiek można powiedzieć, że ten nasz klimat w Polsce trochę się zmienił. Jeżeli chodzi o Wydziały Gier to może kierowali się założeniem, że ostatnie zimy w naszym kraju były dość lekkie, dlatego nikt kalendarza nie zmieniał. Ta obecna zima niby też tak z początku wyglądała. Pogoda spłatała figla w najmniej odpowiednim momencie, a więc wtedy, kiedy powinna się zaczynać wiosna. Nikt tego nie przewidział, a wydaje mi się, że były ku temu przesłanki. Może w tym roku dzięki doświadczeniom z tego roku zagramy coś jeszcze awansem, a może się też okazać, że w przyszłym roku marzec będzie zgoła inny niż w tym roku. Ciężko powiedzieć.

 

Zimą Gwarka wzmocniły cztery nowe nazwiska. Jak widzisz z pozycji kapitana Wasz zespół u progu rundy wiosennej?

Sławomir Pach: Po pierwsze na pewno się nie osłabiliśmy. Patrząc na naszych nowych zawodników możemy śmiało założyć, że są to wzmocnienia pierwszego składu. Sam Kamil Cholerzyński jest piłkarzem klasowym, mającym jeszcze przy dość młodym wieku już niebywałe doświadczenie. Ma jeszcze przed sobą sporo grania na wysokim poziomie. Na bok pomocy kolejnym wzmocnieniem jest Paweł Juraszczyk, który jest młodzieżowcem. Jeżeli tylko będzie w formie, to będzie to z pewnością spory atut Gwarka. Jest też napastnik Sławek Jaworski, który na pewno wzmocni rywalizację w ataku. Wspomoże Dawida Jarkę w ofensywie, bowiem będziemy teraz mieli mnóstwo meczów, więc potrzebujemy silnej kadry. Jest z nami także obrońca Kamil Wawoczny, który również jest młodzieżowcem. Będziemy grali praktycznie co trzy dni, a silna, równa kadra będzie wtedy na wagę złota.

 

Masz jakieś typy na mistrza III ligi w sezonie 2017/2018? Kto według Ciebie będzie się cieszył 16 czerwca z bezpośredniego awansu do II ligi?

Sławomir Pach: Chciałbym, abyśmy to my cieszyli się na koniec sezonu z awansu i na pewno zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby tak było. Będę miał na to wpływ, więc będę się bardzo starał z chłopakami w każdym meczu o zwycięstwo, ale zweryfikuje to jak zawsze boisko. Na pewno jest kilka zespołów, którym bardzo mocno zależy na awansie. Patrząc na tabelę doskonale widać, jak prezentuje się czołówka ligi. Mam nadzieję, że rywale popełnią błędy, które my wykorzystamy. Szykuje się ciekawa wiosna, dużo trudniejsza zarówno dla nas, jak i dla każdego innego zespołu. Jest wiele silnych klubów, nie wiadomo jak wypadną mecze z drużynami rezerw. Każdy mecz będzie ważny i moim zdaniem do ostatniej kolejki będą się ważyć losy awansu.

 

Zarówno w IV lidze, jak i teraz w III lidze zebraliście sporo gratulacji od naszych kibiców. Chodzą nie tylko na mecze, ale także niejednokrotnie potrafią przyjść na trening po prostu zobaczyć jak gracie.

Sławomir Pach: Bardzo liczymy na naszych kibiców. Chcielibyśmy, abyście tłumnie wiosną odwiedzali stadion Gwarka z całymi rodzinami. Przyzwyczailiśmy już Was, że mecze z naszym udziałem są ciekawe, w których pada wiele bramek. No i pokazaliśmy, że umiemy grać i możemy walczyć z najsilniejszymi w tej lidze. Było tak w IV lidze, a jest tak również i w III lidze. Zamiast oglądać seriale w sobotnie popołudnie zapraszamy Was na nasze mecze. Również będzie co oglądać! (śmiech)

 

Zapraszamy zatem na siedemnasto odcinkowy serial Gwarka w rundzie wiosennej sezonu 2017/2018! Dzięki Sławek za rozmowę!

 

Print Friendly

Komentarze

  • izydor 22 / 03 / 2018 Odpowiedz

    powodzenia

  • franko52 22 / 03 / 2018 Odpowiedz

    Wszyscyyyyyy……. trzymamy za Was kciuki !

Dodaj komentarz