Sporo działo się w miniony weekend na boiskach 3 grupy III ligi. Były ważne dla układu tabeli wyniki, było sporo kontrowersji związanych z pracą sędziów… Można powiedzieć „dzień jak co dzień”. Jedyną różnicą w zakończonej ligowej kolejce było to, że tym razem nasza drużyna przyglądała się wszystkiemu z pozycji widza, bowiem ligowa pauza trafiła w ten weekend właśnie na tarnogórzan. O wszystkim, co ostatnimi czasu działo się z udziałem Gwarka… i nie tylko, rozmawialiśmy z jedną z czołowych postaci tarnogórskiej drużyny w tym sezonie, Danielem Barbusem.

 

Daniel Barbus w Gwarku Tarnowskie Góry pojawił się latem ubiegłego roku. Wychowanek Promotora Zabrze od początku rundy wiosennej znajduje się w bardzo dobrej formie. Zawodnik, który w swoim piłkarskim CV może sobie wpisać grę na szczeblu centralnym w barwach Górnika Zabrze, Puszczy Niepołomice, Polonii Bytom czy ostatnio Podhalu Nowy Targ jest ostatnio praktycznie niezastąpiony w wyjściowym składzie naszej drużyny, opuszczając z powodu kontuzji czy żółtych kartek zaledwie trzy mecze w sezonie 2020/2021. Dziś, na początku nowego tygodnia opowie naszym kibicom o swoich odczuciach względem trwającego sezonu, przygotowaniach Gwarka podczas ligowej wiosny oraz… powrotem do Tarnowskich Gór po kilku latach przerwy. Miłej lektury!

 

Rozmawia: Mateusz Skutnik

 

Co prawda od przegranego spotkania ze Stalą Brzeg minął już tydzień, to jednak myślę, że cały czas w głowie każdego z Was może pojawiać się jedno, krótkie zdanie: „szkoda tego meczu”. Nie byliście słabsi od rywala, co więcej – w drugiej połowie bardzo często nie pozwalaliście im wyjść nawet z własnej połowy… Niestety tym bardziej nie można było w ten weekend się zrehabilitować, więc zapytam się Ciebie – rozpamiętujesz jeszcze swój ostatni mecz?

Daniel Barbus: Nie. Jak mam być z Tobą szczery to staram się raczej po każdym dobrym lub też złym meczu jak najszybciej wyciągnąć wnioski, przeanalizować co było dobre, a czego powinienem/powinniśmy w przyszłości unikać i o takim meczu zapomnieć. Takie podejście pozwala skupić się na bieżących wydarzeniach i tym co czeka nas w przyszłym tygodniu, a w tym wyjątkowo za dwa. Jeżeli jednak mam powiedzieć coś więcej na temat meczu ze Stalą to na pewno cieszy fakt, że nasza gra z tygodnia za tydzień wygląda coraz lepiej. Stwarzamy sobie dużo sytuacji podbramkowych i teraz tylko dopracować skuteczność, być cierpliwym i „piłka nożna” jak to mówią „się obroni”. A to, że tego meczu nie udało się wygrać to wiadomo, że szkoda. Z drugiej zaś strony bywały już, a nawet w tej rundzie mecze, których moim zdaniem i nie tylko moim nie powinniśmy byli wygrać. Nic w przyrodzie nie ginie i musiało się to kiedyś wyrównać. Pracujemy dalej i walczymy w sobotę z Foto-Higieną.

 

 

Zatem kończąc wątek ostatniego meczu Gwarka to trzeba również powiedzieć, że rozegrałeś w Brzegu bardzo dobre zawody. Byłeś w meczu bardzo aktywny, co nie uszło uwadze kibicom. Często oddawałeś strzały z dystansu, harowałeś jak zawsze za dwóch, a schodząc z boiska widać było, ile Cię ten mecz kosztował. Wiemy, że zawsze wkładasz w mecz 100 %, jednak spotkanie chyba wyjątkowo dało Ci „w kość”?

Daniel Barbus: Jeśli chodzi o mnie to zdecydowanie lepiej czuję się w tej rundzie. Ominęły mnie kontuzje, które trochę dokuczały mi jesienią. Okres startowy przepracowałem w całości i bez większych przerw, ponieważ wiadomo jak to było w poprzedniej rundzie. Jeśli chodzi o ten konkretny mecz to faktycznie. Odpowiadałem na boisku za zbiegającą do linii obrony „ósemkę” gospodarzy i te przebieżki trochę dały mi w kość. Nie mniej nie czułem się wykończony schodząc z boiska i myślę, że moja zmiana była podyktowana bardziej względami taktycznymi i moją żółtą kartką, których nawiasem mówiąc mam już 6, co jak na moją osobę to dość spora liczba. Tym bardziej, że za nami dopiero 25 kolejek.

 

 

Twoim zdaniem pauza przypadła naszej drużynie w dobrym momencie? Zakończyła ona drugi miesiąc gry w rundzie wiosennej. Jakbyś ocenił w ogóle start Gwarka do drugiej części sezonu?

Daniel Barbus: Uważam, że nasza forma w tej rundzie jest zdecydowanie lepsza niż w poprzedniej. Szczególnie jeśli chodzi o organizację gry i to jak potrafimy się czasami przez dłuższy okres utrzymać przy piłce, czego brakowało jesienią. Pozwala nam to na większą kontrolę nad przebiegiem spotkania i teraz tylko kontynuować tę pracę, aby takie mecze jak ten ze Stalą jednak wygrywać i nie tracić w ten sposób punktów. Trzeba pamiętać, że możemy ładnie grać w piłkę, ale za to nie ma dodatkowych „oczek” w tabeli, więc czasem musimy po prostu wygrać mecz, bez względu na styl. Jeśli chodzi natomiast o przerwę w rozgrywkach to uważam, że nie ma ona specjalnego znaczenia. Czasami może okazać się zbawienna, a czasami tylko wybija z pewnego rytmu meczowego. Mam nadzieję, że nam akurat wyjdzie na dobre.

 

IMG_7582

 

Tym razem mogliście w spokoju przyglądać się wynikom innych meczów… czy może niekoniecznie? Jak to wyglądało w Twoim przypadku? Zasiadałeś w roli widza przed transmisją z jakiegoś spotkania czy wybrałeś opcję wolną od piłki?

Daniel Barbus: Oczywiście, że sprawdziłem bieżące wyniki, ale nie przykładałem do nich większej wagi. Zrobiłem to raczej z czystej ciekawości. Wolę skupić się na naszej ekipie i tym jak zagramy w sobotę, aniżeli doglądać rywali. Od patrzenia w tabele punktów również nam nie przybędzie. W każdym razie przydało mi się trochę odpoczynku, szczególnie, że praca, studia i treningi potrafią czasem dać jednak w kość. A szczególnie ta wieczna gonitwa między nimi. Dobrze było móc siąść na „czterech literach” przez weekend i po prostu „dychnąć”.

 

 

To Twój pierwszy sezon w Tarnowskich Górach. Początek sezonu był w naszym wykonaniu dość ciężki, jednak trzeba pamiętać ile czynników na to wpłynęło (m.in. zarażenia COVID-19). Jak Ty czujesz się tutaj w naszej drużynie? Grasz praktycznie wszystkie mecze, a od jakiegoś czasu trener Górecko nie potrafi sobie wyobrazić wyjściowej jedenastki bez Daniela Barbusa!

Daniel Barbus: Ten fakt na pewno mnie cieszy. Poprzednia runda była bardzo szarpana. Nie dość, że przerwa „covidowa”, to ja sam miałem 2 razy naderwaną „dwójkę”. Nie sprzyjało to dobremu wkomponowaniu się do drużyny. Potrzebowałem chyba też chwilkę żeby zrozumieć się z chłopakami i mam nadzieję, że idzie to w dobrą stronę. Liczę, że moja obecność na boisku pomoże Gwarkowi w dobrej grze i w zdobywaniu kolejnych puntów do ligowej tabeli.

 

 

Kiedy była potrzeba pokazałeś, że potrafisz grać także na środku obrony. Tak było na przykład w pierwszych meczach wiosny. Kiedy problemy z kartkami mieli Adam Dzido oraz Kacper Czajkowski, Ty okazałeś się świetnym wyborem na tą pozycję w meczach z Polonią Nysa oraz ROW-em Rybnik. Efekt? Dwa mecze i sześć punktów! Daniel Barbus jest w stanie zagrać na każdej pozycji?

Daniel Barbus: Fakt, zdarzało mi się już grywać na chyba każdej pozycji na boisku poza bramką, zatem Andrzejku (Andrzej Wiśniewski – przyp. red.), pilnuj się tam! (śmiech). W każdym razie nie jestem pewny czy to aby zaleta, czy też wada. Dobrze jest umieć zastąpić kogoś na boisku w razie jego nieobecności, bo daje to większą możliwość wyboru trenerowi. Z drugiej zaś strony znam powiedzenie, że „jeżeli ktoś jest od wszystkiego to jest do niczego”. Zgodnie z tym zdaniem czasami lepiej być „niezastąpionym” na jednej pozycji, niż takim sobie na każdej. Jestem środkowym pomocnikiem i tak to zostawmy, tylko w szczególnych wypadkach mogę wesprzeć Drużynę na innej pozycji.

 

 

Przed nami wyjazdowe spotkanie z Foto-Higieną Gać, a więc rywalem, który ze względu na swoje położenie w tabeli ligowej na pewno „tanio skóry nie sprzeda”. Zacząłeś już w swojej głowie obserwację najbliższego przeciwnika?

Daniel Barbus: Myślę, że na szczegółową analizę przeciwnika nadejdzie jeszcze czas, a My powinniśmy się skupić przede wszystkim na tym, aby zagrać dobry mecz. Wierzę, że jak podejdziemy do tego meczu podobnie zaangażowani i zorganizowani jak w meczu ze Stalą to tym razem przywieziemy z Gaci 3 punkty. Ustawienie względem przeciwnika jest ważne, jednakże to my powinniśmy narzucać rywalom nasz styl, aniżeli dostosowywać się do ich.

 

 

Czytając zapowiedź meczu właśnie z Foto-Higieną Gać na stronie internetowej Piasta Żmigród (remis w sobotę 1:1 przyp. red.) nie sposób nie zgodzić się z opinią, że zdecydowaną gwiazdą zespołu jest Marcin Przybylski. Ofensywny zawodnik jest prawdziwą maszynką do zdobywania goli, a jego licznik zdobytych bramek wynosi obecnie 20 trafień. Nie będzie też sensacją, gdy powiemy, że to właśnie Przybylski wpisał się na listę strzelców w sobotnim spotkaniu. Ty miałeś tą możliwość grać z nim w Podhalu Nowy Targ przez dwa sezony. Jakbyś go opisał?

Daniel Barbus: Marcinek jest z pewnością osobą, która jest w stanie przechylić szalę meczu na korzyść swojej drużyny. Potrafi bardzo dużo i z całą pewnością będziemy musieli na niego uważać. Aczkolwiek bywa też tak, że jakiś mecz mu po prostu nie idzie i wtedy nie prezentuje tego swojego normalnego poziomu. Z jednej strony może strzelić w meczu 3 bramki w 15 minut, a z drugiej być nieobecnym przez większość spotkania. Myślę, że trzeba skupić się przede wszystkim na swojej grze. Jak będziemy grali będąc dobrze zorganizowanymi to nic złego nam się nie przydarzy i to my będziemy dominowali. Wolałbym właśnie żeby to oni musieli się obawiać naszych zawodników, a nie my ich.

 

 

bb46

 

Cofając się w przeszłość przypomnimy sobie, że właściwie w Tarnowskich Górach nie pojawiłeś się w sierpniu po raz pierwszy. Niedawno minęło już dziewięć lat od pamiętnego meczu sparingowego pomiędzy Gwarkiem, a Górnikiem Zabrze (dokładnie 11.04.2012 – przyp. red.). Do Tarnowskich Gór trener Adam Nawałka przywiózł w ramach rozegrania sparingu przez Wielkimi Derbami Śląska z Ruchem Chorzów swoich najlepszych zawodników. Z autokaru drużyny z Zabrza wyszedł wtedy również młodziutki, niespełna 16-letni… Daniel Barbus. Pamiętasz coś z tamtego meczu? Chyba nie spodziewałeś się wtedy, że życie sprowadzi Cię parę lat później znów na obiekt przy ul. Wojska Polskiego?

Daniel Barbus: Ech, ale rozgrzebujesz! (śmiech) Jasne, że pamiętam tamten mecz i wiele innych, a także dużo fajnych i ciekawych wspomnień z tamtego okresu. Miałem oczywiście nadzieję na trochę inną drogę w swoim życiu, ale trzeba było brać to co dają, a mi widocznie nie było dane grać wyżej. Nie chce tutaj rozmyślać nad tym, czy to była moja wina, że za mało zasuwałem, czy jakiś inny powód takiego, a nie innego obrotu spraw. Dziś jest dziś i staram się nie patrzeć za siebie. Co było to będzie i się nie odstanie, a wiadomo, że zawsze mogło być gorzej. Jakbym miał przeżyć to wszystko raz jeszcze to nic bym nie zmienił, to co było ukształtowało mnie jako człowieka i cieszę się z tego gdzie jestem. Najważniejsze jest zdrówko i to że mogę robić to co kocham. Gwarek mi zaufał i zrobię wszystko żeby mu się odwdzięczyć dobrą grą w tym i miejmy nadzieje kolejnych sezonach.

 

 

Nieco ponad dwa tygodnie później po tym meczu zadebiutowałeś w barwach Górnika w Ekstraklasie. Z pewnością było to dla Ciebie spore przeżycie. Z obecnej kadry Gwarka podobnym zaszczytem mogą się jedynie pochwalić Dawid Jarka, Sławomir Pach, Robert Chwastek oraz Michał Rakowiecki, jednak on dopiero co wchodzi w dorosłą piłkę. Jak zmienił się Daniel Barbus przez ten czas? Czego w świecie piłkarskim się nauczył?

Daniel Barbus: Nauczyłem się przede wszystkim tego, że życie sportowca nie należy do prostych. Dużo osób uważa, że to tak miło i przyjemnie wyjść sobie na chwilę na trawę i pokopać piłkę. Cytując tutaj naszego trenera to co widzą kibicie i osoby z otoczenia klubu to tylko „szczyt góry lodowej”, a jak wszyscy dobrze wiemy, znaczna jej część znajduje się pod wodą. Tylko ktoś kto „kopał” kiedyś piłkę wie z czym to się je i ile trzeba czasami wyrzeczeń i poświęceń, aby móc uprawiać ten sport. Też kiedyś dawno temu myślałem podobnie i z perspektywy czasu wiem właśnie tyle, że nie jest tak kolorowo jak to wszyscy opowiadają, oraz że nie każdy gra w Barcelonie czy w Realu jak to się myśli „za bajtla”.

 

 

Twoje plany na najbliższe miesiące? Niekoniecznie związane z piłką nożną?

Daniel Barbus: Hmm… (chwila zastanowienia) Być zdrowym, grać, wygrywać mecze, zdać sesje… Ooooo i wiem… Najważniejsze na najbliższe dni to iść do fryzjera jak tylko otworzą, bo już mam włosy jak Krycha w meczu z Anglią! (śmiech)

 

 

Tego Ci Daniel życzę, prezentować się trzeba nie tylko na boisku! Do zobaczenia w sobotę na meczu!

 

Print Friendly

Dodaj komentarz