Przez 45 minut mecz z Podlesianką Katowice układał się po naszej myśli – a przynajmniej nie po myśli gości. Ostatecznie jednak to LGKS 1938 Podlesianka Katowice zgarnęła komplet punktów, wygrywając 3:0. Wszystkie trzy trafienia padły w ledwie trzynastominutowym fragmencie drugiej połowy, w którym goście po prostu okazali się skuteczniejsi.
Wyrównana pierwsza połowa
Pierwsze dziesięć minut to był mecz w miarę równy, bez wyraźnej przewagi żadnej ze stron. Później inicjatywę stopniowo przejmowali goście, ale nasza defensywa trzymała się dzielnie i do przerwy na tablicy widniał wynik 0:0. Biorąc pod uwagę to, co wydarzyło się po zmianie stron, bezbramkowy remis do przerwy trzeba zaliczyć na plus – szkoda tylko, że nie udało się utrzymać tego dorobku do końcowego gwizdka.
Trzy gole w kwadransie
Podlesianka wróciła z przerwy z nowym impetem i już w 47. minucie objęła prowadzenie. Przy tej akcji było widać jeden z głównych problemów tego popołudnia – w polu karnym przy Maximilianie Śliwińskim znalazło się aż pięciu naszych zawodników, ale żaden z nich nie doskoczył do niego na tyle szybko, by przeszkodzić w uderzeniu. Napastnik gości dostał więc mnóstwo miejsca z 13 metrów i mocno, pewnie skierował piłkę do bramki. Szkoda, bo przy takiej liczbie broniących ta sytuacja powinna się skończyć inaczej.
Cztery minuty później było już 0:2. Piłka po dośrodkowaniu poleciała mocno wzdłuż linii bramkowej, a w polu karnym zrobił się istny młyn – kilku zawodników obu drużyn nabiegało na nią jednocześnie. Nasi obrońcy nie zdążyli jej wybić i futbolówka ostatecznie wpadła do siatki po zmianie toru lotu przez naszego obrońcę. Sędziowie zapisali jednak bramkę Aleksandrowi Gurgulowi z Podlesianki i tak też trafienie zapisze się w protokole.
Na 0:3 goście podwyższyli w 60. minucie, po rzucie karnym. Faul na Łukaszu Grzeszczyku popełnił Radosław Kruppa, a do jedenastki podszedł sam poszkodowany – kapitan Podlesianki – i pewnie pokonał Daniela Kandziorę.
Doświadczenie rywala zrobiło różnicę
W szeregach gości dużą rolę odegrali zawodnicy z niemałym doświadczeniem na tym poziomie rozgrywek – Łukasz Grzeszczyk, Adam Żak i Alan Lubaski. To właśnie ich akcji nie potrafiliśmy w drugiej połowie skutecznie powstrzymać, a rywale bezbłędnie to wykorzystali.
Doping mimo porażki
Mimo niekorzystnego wyniku warto odnotować, że na trybunach ponownie stawili się najmłodsi kibice z naszej Akademii, którzy dopingowali drużynę od pierwszej do ostatniej minuty. Swoich kibiców przywiozła też Podlesianka – zawiesili baner z napisem „delegacja” i chętnie odpowiadali naszym młodym fanom, dzięki czemu na trybunach panowała całkiem sympatyczna, kibicowska atmosfera, mimo sportowej porażki na boisku.
Co dalej
Na rewanż za rozczarowanie nie trzeba będzie długo czekać – już w środę o 17:30 jedziemy do Siewierza na mecz z tamtejszą Przemszą. Rywal w miniętej kolejce zremisował na wyjeździe z Piastem II Gliwice 2:2, więc również szuka stabilizacji formy. Po niedzielnej porażce nasza drużyna spadła na przedostatnie miejsce w tabeli IV ligi śląskiej – to jasny sygnał, że w Siewierzu liczy się już tylko komplet punktów.
Konferencja pomeczowa
Składy
TS Gwarek Tarnowskie Góry:
Daniel Kandziora – Jakub Dankowski (k), Jakub Roj (53. Krzysztof Głoniek), Kacper Klekot (85. Szymon Białach), Alan Jarasz, Sebastian Duleba (53. Kacper Kaczmarek), Michał Nadolski (60. Cezary Walkowicz), Jakub Siga, Miłosz Szubert, Kacper Piekarski, Radosław Kruppa. Trener: Krzysztof Górecko.
LGKS 1938 Podlesianka Katowice:
Oskar Solik – Maciej Stachoń (46. Szymon Nocoń), Mateusz Wacławski, Łukasz Grzeszczyk (k), Alan Lubaski (65. Mikołaj Jałowiecki), Aleksander Gurgul, Przemysław Żemła, Oliwier Jarosz (46. Michał Koc), Mateusz Mika (46. Maximilian Śliwiński), Szymon Zielonka (70. Michał Jochimczyk), Dawid Pasieka (46. Adam Żak). Trenerzy: Dawid Brehmer i Robert Łysik.
Żółta kartka: Alan Jarasz (77.)