Kolejne zwycięstwo zanotował dziś Gwarek Tarnowskie Góry. Tarnogórzanie pokonali w meczu 25. kolejki rozgrywek III ligi grupy 3 zespół ROW-u 1964 Rybnik 2:1 (1:1). Gospodarze meczu od pierwszych minut spotkania atakowali bramkę gości, jednak razili nieskutecznością. Dopięli swego dopiero pod koniec pierwszej połowy, jednak na przerwę znów schodzili remisując. Na całe szczęście gospodarze mieli dziś w swoim zespole skutecznego Patryka Joachima, który pod koniec meczu po raz drugi umieścił piłkę w bramce rywali, pieczętując zwycięstwo swojego zespołu.

 

Skrót meczu: TUTAJ.

 

W ostatnim przed dłuższą przerwą domowym meczu Gwarka nasza drużyna podejmowała rybniki ROW 1964. Obie drużyny wiosną radzą sobie całkiem przyzwoicie i dla obu drużyn sobotnie starcie było możliwością, a raczej potrzebą sprawdzenia kilku zmian w ustawieniu. Gdyby tak stworzyć złożoną z zawodników jednej i drugiej drużyny graczy, którzy nie mogli w sobotę zagrać na murawie stadionu przy ul. Wojska Polskiego w Tarnowskich Górach drużynę, to wyglądałaby ona całkiem imponująco. Trener Roland Buchała nie mógł do autokaru wiozący swój zespół na mecz zabrać bramkarza Daniela Jonę oraz obrońców Piotra Pacholskiego i Aleksandra Folmerta (wszyscy kontuzje), a także wykartkowanych Yaroslava Baranskiy’ego, Konrada Warmińskiego, a także Łukasza Krakowczyka. W kadrze przeciwników złożonej z bardzo odmłodzonego z konieczności zestawienia (ławka rezerwowa gości złożona była wyłącznie z młodzieżowców!) od pierwszej minuty mogliśmy oglądać wypożyczonego z Gwarka do ROW-u Adriana Pytlika. W drużynie gospodarzy absencje kartkowe uniemożliwiły udział w meczu Adamowi Dzido oraz Kacprowi Czajkowskiemu, a z powodu kontuzji oraz spraw osobistych na murawie nie oglądaliśmy także Dawida Jarki, Michała Rakowieckiego czy Marka Ptaka. Mimo, że drużyna gości pauzowała w zeszłą sobotę, to do Tarnowskich Gór przyjechała umotywowana zwycięstwem w środowy wieczór w ramach finału okręgowego Pucharze Polski nad Odrą Wodzisław Śląski.

 

Bardzo szybko, bo już w 3′ minucie meczu byliśmy świadkami pierwszych, podbramkowych emocji. Stały fragment gry wykonywali goście. Z narożnika boiska piłkę dośrodkował młody Olaf Sobik wprost na głowę Tomasza Gomoli. Uderzona przez napastnika ROW-u piłka trafiła jeszcze w głowę Rafała Kulińskiego i przeszła obok słupka bramki Gwarka. Po kilku minutach przewagi gości, dużo groźniej zaczęło się jednak dziać pod ich bramką. W 7′ minucie bliski zdobycia gola był Patryk Joachim, jednak do dośrodkowanej przez Sebastiana Siwka piłki brakło mu centymetrów. Parę chwil później w pole karne dostał się Sebastian Dworaczek i mając piłkę na prawej nodze huknął jak z armaty na bramkę przeciwnika. Piłka ostatecznie trafiła jednak tylko w poprzeczkę. Gwarek w kolejnych minutach nie ustępował. Po kolejnym kornerze piłkę głową uderzał Daniel Barbus, lecz tym razem na jego drodze stanął bramkarz gości Bartosz Plewka. Swoje okazje miał również Sebastian Siwek. Grający tego dnia na boku pomocy w odstępie kilku minut oddał dwa groźne strzały na bramkę rywali, jednak niestety żadna z nich nie została zamieniona na gola. Przed upływem drugiego kwadransa gry przenieśliśmy się na kilka minut pod bramką Gwarka. Najpierw czujność w bramce Andrzeja Wiśniewskiego sprawdził kąśliwym dośrodkowaniem Mateusz Tomaszewski, a następnie po rzucie rożnym bliski zdobycia gola był Szymon Kuzior. Najbliżej zdobycia gola był jednak Jakub Kuczera. Obiecujący napastnik skorzystał z długiego podania Bartosza Plewki i przyjmując sobie piłkę wypracował sobie pozycję strzelecką. Strzał obserwowanego przez wiele klubów Ekstraklasy zawodnika nie sprawił jednak wiele problemów Wiśniewskiemu. Przed końcem pierwszej połowy wreszcie udało się ujrzeć bramki. Najpierw w 42′ minucie po wrzutce Kulińskiego i wystawieniu piłki przez Siwka, z podania swojego partnera z drużyny skorzystał Patryk Joachim i ładnym uderzeniem wyprowadził swój zespół na prowadzenie, które… nie trwało jednak długo. Zamiast pójść za ciosem, powróciły koszmary sprzed dwóch tygodni i domowego meczu z Rekordem Bielsko-Biała. Zaraz po zdobyciu prowadzenia chwila nieuwagi w naszym polu karnym kończy się faulem Patryka Timochiny i okazją na wyrównanie dla gości. Rzut karny pewnie na gola zamienia kapitan ROW-u, obrońca Jan Janik i na przerwę obie drużyny schodziły mając na swoim koncie po jednym zdobytym golu.

 

Drugą połowę od ataków na bramkę rywali rozpoczęli gospodarze. Sygnał do ataku jako pierwszy dał znów Joachim, którzy otrzymał piłkę od Sebastiana Siwka, wbiegł z nią w pole karne ROW-u i silnym strzałem próbował pokonać Bartosza Plewkę, który wypiąstkował piłkę na rzut rożny. Niecałe dwie minuty później znów szybką akcją po lewej stronie boiska stworzyli gracze trenera Górecko. Piłka po szybkim wznowieniu z linii bramkowej trafiła po raz kolejny do Joachima, któremu przy oddawaniu strzału przeszkodził Janik, przez co strzał stracił na sile, a piłkę wybronił Plewka. Polujący tego dnia na swojego kolejnego gola Patryk Joachim w kolejnej akcji znów był o włos od wpisania się po raz drugi na listę strzelców. Tym razem jego strzał sprzed linii pola karnego raz jeszcze wybronił Plewka, jednak piłka po uderzeniu naszego napastnika sprawiła tym razem sporo problemów młodemu bramkarzowi ROW-u. W kolejnych minutach napór gospodarzy nie ustawał, a swoje okazję bramkowe mieli również Rafał Kuliński oraz Sebastian Dworaczek, lecz żadnemu z nich nie udało się umieścić piłki w bramce rywala. W kolejnych minutach meczu tempo nieco siadło, a nadawający ton grze zespół gospodarzy zastanawiali się jak ostatecznie mimo usilnych prób wreszcie dopiąć swego i zdobyć zwycięskiego w meczu gola. Kolejny zryw tarnogórzan dział się w ostatnich minutach spotkania. Najpierw w 78′ minucie po ładnej akcji bliski pokonania bramkarza gości był Daniel Barbus. Ten sam zawodnik miał jednak duży wpływ na końcowy wynik meczu. Na dwie minuty przed końcem spotkania gospodarze wykonywali rzut rożny. Piłkę na dłuższy słupek dośrodkował Kuliński, Barbus wystawił piłkę Joachimowi, a ten z najbliższej odległości dopiął swego i zostając bohaterem spotkania zapewnił swojej drużynie zasłużony komplet punktów. Rozmiary zwycięstwa mógł zwiększyć jeszcze rezerwowy Oskar Skrzyniarz, który w doliczonym czasie gry sprytnym strzałem mógł zdobyć swojego debiutanckiego gola na poziomie III ligi.

 

Punktowa seria naszej drużyny trwa nadal. Zwycięski mecz z ROW-em był piąty meczem z rzędu tarnogórzan bez porażki, który dał awans naszej drużyny na ósme miejsce w tabeli. Po raz trzeci w sezonie 2020/2021 Gwarek zanotował serię dwóch meczów wygranych z rzędu. Sobotnie spotkanie było także drugim z rzędu, o wyniku którego zadecydowały gole napastnika. Wierzymy, że bardzo dobra seria naszej drużyny trwać będzie nadal. Za tydzień Gwarek zagra wyjazdowe spotkanie ze Stalą w Brzegu. ROW z kolei w najbliższy piątek podejmie u siebie rezerwy Miedzi Legnica.

 

TS GWAREK TARNOWSKIE GÓRY – KS ROW 1964 RYBNIK 2:1 (1:1)

bramki:

1:0 – Patryk Joachim 43 min.

1:1 – Jan Janik 45 min. (karny)

2:1 – Patryk Joachim 88 min.

 

żółte kartki: Pytlik, Gomola (ROW)

sędzia: Robert Parysek (Dolnośląskie KS)

Mecz rozegrano bez udziału publiczności.

 

GWAREK: Wiśniewski – Dyląg, Timochina, Barbus, Pipia – Siwek (60′ Pach), Kuliński, Borycka (60′ Pośpiech), Dworaczek (90′ Skrzyniarz) – P. Joachim (89′ Obuchowski), Chwastek. Trener: Krzysztof GÓRECKO.

 

ROW: Plewka – Janik (89′ Stolz), Pytlik, Krotofil – Gajda, Sobik (58′ Wiora), Tomaszewski, Kuzior (89′ Cywka), Migus (58′ Kukuła) – Kuczera, Gomola. Trener: Roland BUCHAŁA.

 

Komentarze

  • tom 11 / 04 / 2021 Odpowiedz

    Brawo. Ładna seria tylko tak dalej ,rozegrane 6 meczy i 11 punktów .Teraz wyjazd do Brzegu . Tam zawsze trudno się gra wszystkim.

  • Izydor 11 / 04 / 2021 Odpowiedz

    Zeby powalczyć o pierwsza 6 trzeba ….. wiadomo co w Brzegu

Dodaj komentarz